czwartek, 20 sierpnia 2009

Ja, Konsument

Chcemy tego lub nie chcemy, zgadzamy się z tym lub nie, ale żyjemy w społeczeństwie konsumpcyjnym i siłą rzeczy musimy inwestować - niekoniecznie właściwie i z wysoką stopą zwrotu – w pewne przedsięwzięcia, usługi i przedmioty. Nie jesteśmy organizmami w pełni samowystarczalnymi. Aby żyć potrzebujemy nabywać wciąż nowe produkty. Jesteśmy łowcami okazji, pozornych przecen i wyprzedaży oraz wojen cenowych. Statystyczny konsument to tylko uboczny produkt pewnego stylu życia. To dla niego (czyli też i dla mnie, i dla Ciebie, dla nas wszystkich) wielkie korporacje przygotowują pieczołowicie wciąż nowe produkty, wykorzystują maksymalnie cały wachlarz socjotechnik i sposobów przekonania go, że ten nowy, drogi i niezwykły produkt to rzecz, bez której nie będzie mógł normalnie funkcjonować.
Atakowany nowymi reklamami, które próbują mnie oddzielić od ciężko zarobionych pieniędzy, płynę tak po bezkresnym morzu zakupów, patrząc na świat przez różowe markowe okulary. Zabójstwa, zbrodnie, nędza, głód i choroby to nie jest dla mnie, przecież mnie to nie dotyczy. Interesują mnie plotki z życia tak zwanych gwiazd (choć przecież wszyscy wiedzą, że prawdziwe gwiazdy są tylko na niebie), nowy telewizor, który posiada przynajmniej tysiąc kanałów w wysokiej rozdzielczości, a jego ekran z trudem będzie mieścił się na ścianie salonu mojego nowego kilkusetmetrowego mieszkania w centrum modnej dzielnicy. Za wszystko oczywiście zapłacę pieniędzmi, które dopiero zarobię, a kredyt rozłożę na raty z bardzo korzystnym oprocentowaniem do końca dni swojego biologicznego funkcjonowania. Przecież ja muszę być wzorowym konsumentem – to sens mego istnienia, ja chcę ciągle kupować.
Czy kiedyś się opamiętam i zrezygnuję z kilku atrybutów współczesnego życia lub ograniczę swoje zapędy konsumpcyjne? Przecież nie potrzebuję aż tylu zbędnych rzeczy, które wypada jednak mieć. Nie wypada być gorszym od innych.

1 komentarz:

  1. w całym tym szumie możesz kontrolować jedną tylko rzecz - SIEBIE

    OdpowiedzUsuń