piątek, 8 stycznia 2010

Nie każdy może żyć w dobrobycie

Nie każdy posiada przywilej zamożności, nie każdy jest dostatecznie bogaty, aby mógł w pełni spełniać swe potrzeby, ale każdy wie dokładnie, co zrobiłby i na co przeznaczyłby zasoby finansowe w satysfakcjonującej go wysokości. Największy problem polega na tym, aby mieć wszystko i zaraz, ale bez wysiłku i wyrzeczeń. Ideał pucybuta, który własną pracą i przedsiębiorczością dochodzi do fortuny, jest już przeżytkiem. Nikt nie chce już ciężko pracować, aby osiągnąć zamierzony sukces, ale prawie każdy zaczyna niejako od końca – wie, jak żyć w luksusie, jak się ubierać, jak urządzać mieszkanie, jak spędzać czas, tylko wciąż nie wie, za co. Żyje więc marzeniami o bogactwie, które miałby mu zesłać jakiś szczęśliwy traf. Chwilami dręczy go myśl o przyszłości i w końcu decyduje się na przyjęcie brzemienia normalnej pracy zarobkowej, która ma zabezpieczyć teoretycznie dostatni byt i zaspokoić głód posiadania. Nadmierna konsumpcja niszczy sens życia. Nie posiadamy własnego świata wartości, samodzielnych poglądów, zainteresowań i potrzeb intelektualnych. Cały czas jesteśmy jak gdyby zaprogramowani z zewnątrz, podporządkowani bez reszty rytuałom mody i snobizmu. Nadmierne zmaterializowanie współczesnej cywilizacji, która tworząc warunki bogacenia się społeczeństw, jednocześnie duchowo wyjaławia je. Dobrobyt może tak samo zagrażać ludzkiemu światu wartości jak nędza, jeżeli realizacja zasad humanizmu przestaje być celem nadrzędnym w życiu pojedynczego człowieka oraz zbiorowości. Bo chociaż między ideałem a rzeczywistością rozpościera się bezkresna dal, to jednak dla człowieka ważne jest samo jego istnienie i samo dążenie, aby przestrzeń tę pokonać…

_____

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz