wtorek, 1 czerwca 2010

Synergia sprzedaży: umysł zniewolony

Naomi Klein w No Logo zauważa, że „[…] dzisiaj niemal wszystkie wielkie korporacje dobrze wiedzą, iż pragnienie rozpłynięcia się w fantasmagorii wielokanałowego oddziaływania połączonych licznymi więzami ukochanych produktów (czy to będą zabawki, widowiska telewizyjne, czy sportowe obuwie) nie znika jak za dotknięciem magicznej różdżki, kiedy dzieciaki wyrastają ze słodkich płatków śniadaniowych”. A dalej dodaje: „I w synergii, i w brandingu – dwóch stronach tego samego medalu – chodzi o stworzenie możliwości bezpośredniego przeżywania marki w jej najróżniejszych aspektach, połączonych siecią wzajemnego promowania; przeżywania, łączącego zakupy, elementy przekazu medialnego, rozrywki i sportu zawodowego w zintegrowane, ometkowane lasso […]”. Stwierdza również to, że „[…] wszyscy w branży łączą się na wyścigi, ale tylko największym i najsilniejszym uda się przetrwać. Ale rozmiar dla samego rozmiaru to tylko początek całej historii. Rozszerzywszy granice marki, korporacja natychmiast zaczyna zastanawiać się, jak by tu zapewnić jej większą samowystarczalność za pomocą rozmaitych, wewnętrznie skoordynowanych promocji krzyżowych. Jednym słowem za pomocą synergii”. A w dalszej części: „W synergii […] chodzi o coś więcej niż tylko wzajemne promowanie się w starym stylu; chodzi tu o takie wykorzystanie nieustannie rozbudowywanego systemu rozszerzeń marki, by utkać z niej samopodtrzymującą się sieć określonego stylu życia”. Autorka stwierdza: „Handel detaliczny zalewa się rozrywką, rozrywka handlem detalicznym. Producenci treści (jak studia filmowe czy wydawnictwa) biorą się za dystrybucję; sieci dystrybucyjne (jak firmy telefoniczne i internetowe) zaczynają wytwarzać treści. A do tego ludzie uważani dotąd za czystą treść – same gwiazdy we własnej osobie – rzucają się w wir produkcji, dystrybucji i oczywiście handlu detalicznego. I jeszcze uważa, że: „Każdy właściciel sugestywnej marki stara się wytworzyć relację tak idealnie zharmonizowaną z samopostrzeganiem konsumentów, by zapragnęli oni, albo przynajmniej zgodzili się, zostać wiernymi wasalami swoich markowych panów”. Dlatego właśnie „[…] markowych koncernów nie interesuje już przelotny romans z konsumentem. Chcą od razu z nim zamieszkać”. A wszystkie te działania mają tylko jeden cel – zniewolić klienta, bo: „[…] kiedy wszystkie trybiki oddziaływania wielokanałowego obracają się w pełnej harmonii i w korporacyjnym wszechświecie zaczyna rządzić doskonały porządek, oznacza to, iż wybór towaru przez konsumenta jest przedmiotem rygorystycznej kontroli i sam konsument nie ma już właściwie nic do powiedzenia”.

Przeczytaj również:
Analiza potrzeb a władza konsumentów
Nadmiar konsumpcji - nadmiar rzeczy zbędnych
Racjonalizacja finansów domowych
Sztuka wyboru, czyli pragnienia klientów
_____

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz