sobota, 10 lipca 2010

Kluczowe wartości i zobowiązania a zmiana

Ludzie na ogół dokonują przewartościowania swoich priorytetów po przeżyciu traumatycznego doświadczenia. Aby jednak zastanowić się nad tym, co jest w życiu najważniejsze nie trzeba bynajmniej czekać, aż nadejdzie kryzys. Pewne dobra – takie jak osiągnięcia zawodowe, życie rodzinne czy bezpieczeństwo finansowe – mają szczególną wartość. Jednak kiedy spojrzymy z perspektywy na nasze codzienne działania, to możemy dostrzec, że istnieje duża rozbieżność między tym, co dla nas najważniejsze, a tym, na co faktycznie poświęcamy czas, pieniądze i uwagę. Rozbieżność ta przybiera rozmiary szczeliny albo przepaści, ale w obu przypadkach może skłonić nas do zastanowienia nad rozdźwiękiem między wartościami, które cenimy, a naszym rzeczywistym zachowaniem. W którymś momencie stwierdzamy smutną dla nas prawdę, że pozwalamy, aby życie przeciekało nam przez palce, pracując w branży, która nie jest naszą pasją i która wcale nie musi przynieść nam majątku. Czujemy, że nasze codzienne działania całkowicie rozmijają się z naszymi najgłębszymi pragnieniami, ale nie potrafimy nic z tym zrobić. Okazuje się, że nasze najpoważniejsze zobowiązania są wynikiem decyzji podejmowanych z dnia na dzień, które wydają nam się zbyt mało istotne, aby poświęcić im należytą uwagę. Naturalnie istnieją wyjątki. Co jakiś czas ludzie podejmują poważne decyzje, na przykład o zmianie pracy czy wstąpieniu w związek małżeński. Poświęcają życie dla sprawy, w którą wierzą. W przypadku większości z nas najważniejsze zobowiązania są wynikiem prozaicznych decyzji na temat tego, w jaki sposób spożytkować pieniądze, czas i energię. A ponieważ decyzje te mają same w sobie niewielką wagę, łatwo stracić nad nimi kontrolę. Kiedy tak się dzieje, rośnie rozbieżność pomiędzy tym, co dla nas najcenniejsze, a tym, co rzeczywiście robimy na co dzień. Przeprowadzanie systematycznej inwentaryzacji tego, co pochłania nasze pieniądze, czas i energię, może doprowadzić do odkrycia zaskakujących niekonsekwencji. Warto poświęcić czas na precyzyjne sformułowanie własnych myśli. Nie ma „właściwej” liczby ważnych spraw, chociaż większość ludzi uznaje, że aby objąć wszystkie wymiary życia (na przykład wymiar zawodowy, rodzinny, społeczny, religijny i osobisty), należy określić przynajmniej pięć wartości. Jeśli wartości jest więcej niż dziesięć, to prawdopodobnie nie koncentrujemy się na swoich najważniejszych priorytetach. Zdarzenia wielkiej wagi są stosunkowo rzadkie w życiu zarówno osobistym, jak i zawodowym. Pieniądze są istotnym elementem życia współczesnego człowieka. Ograniczając wydatki stałe, zmniejszasz wysiłek potrzebny na ich pokrycie, a zyskujesz czas i energię na realizację innych celów. Czas to nader rzadki zasób, który nieuchronnie ulega uszczupleniu w odróżnieniu od gotówki, której z biegiem lat może przybywać, jeśli tylko zyski z inwestycji przewyższają koszty kapitału. Energia fizyczna, emocjonalna i umysłowa to kolejny rzadki zasób, którego – podobnie jak czasu – mamy z wiekiem coraz mniej. Godzina poświęcona na wykonanie czynności, kiedy jesteśmy wypoczęci i w pełni obecni, ma większą wartość niż godzina spędzona na tej samej czynności, kiedy jesteśmy wyczerpani i rozkojarzeni. Dla wielu osób znalezienie równowagi w życiu i jej utrzymanie stanowi trudne wyzwanie. Porażka w życiu zawodowym lub osobistym może zachwiać naszym poczuciem pewności siebie i sprawić, że z lękiem będziemy myśleć o zaangażowaniu się w nowe cele. Zdarza się również i tak, że być może towarzyszy nam wrodzone pragnienie, aby jak najdłużej pozostać w świecie otwartych wyborów. Wszystko zmienia swój charakter: ramy strategiczne stają się klapkami na oczach, procesy – rutynowym działaniem, dawne związki – pętlami krępującymi ruchy, zasoby – kamieniem u szyi, a żywe niegdyś wartości zamieniają się w skostniałe dogmaty. Na wielu z nas ciążą zobowiązania, których chętnie podjęliśmy się w przeszłości, a które dziś do niczego nie pasują. Zabierają nam czas, energię i pieniądze, a nawet ograniczają wolność, ponieważ nie są już zgodne z naszymi obecnymi wartościami. Często angażujemy się w coś bez zastanowienia nad wszystkimi konsekwencjami naszego wyboru. Łatwo przyjąć nowe zobowiązania, kiedy nie myślimy o długoterminowych kosztach złożonych obietnic czy o potencjalnych konfliktach, jakie mogą zaistnieć między starymi a nowymi zobowiązaniami. Nadmierna liczba zobowiązań to przekleństwo ludzi, którzy spotykają na swojej drodze zbyt wiele dobrych możliwości. Dość rzadko składamy obietnice w sposób otwarty i publiczny. Wiele naszych zawodowych i osobistych zobowiązań zawieramy nie wprost, prawie niezauważenie. Takie długoterminowe zobowiązania wydają się często szczególnie wiążące, gdyż nie mieszczą się w żadnych wyznaczonych granicach narzuconych paragrafami pisemnej umowy. Każde działanie, jakiego się podejmiesz, przestrzegając tego zobowiązania, zostaje uznane za umocnienie złożonej wcześniej obietnicy, niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Poświęceniu czasu, pieniędzy i energii sprawom mającym dla nas największe znaczenie mogą również stanąć na przeszkodzie oczekiwania innych ludzi. Dla wielu z nas miarą sukcesu są jakieś kryteria zewnętrzne. Niektórzy ludzie są więźniami oczekiwań swoich rodziców jeszcze długo po opuszczeniu domu rodzinnego. Począwszy od dzieciństwa i przez całe dorosłe życie „sukces” oznacza przypodobanie się tym ludziom, którzy nas oceniają, przyjmują do pracy, awansują i otaczają prestiżem. W szkole średniej i na studiach, a później w dorosłym życiu sukces decyduje o szacunku, jakim obdarzają nas koledzy, profesorowie i pracodawcy – wzmaga się nasza zależność od tego, co myślą o nas inni. Nie ma w tym nic złego, o ile nasze wartości nie różnią się znacznie od priorytetów naszego otoczenia. Ponadto realizacja niektórych wartości nie wywołuje w nas wystarczająco dużej satysfakcji, więc w konsekwencji poświęcamy im mniej pieniędzy, czasu i energii. O zmianie łatwo jest rozmawiać, ale niezmiernie trudno wprowadzić ją w życie. Siła inercji jest tak samo duża w naszym życiu osobistym, jak i w życiu większości przedsiębiorstw. Najpowszechniejszym katalizatorem zmian jest kryzys zawodowy lub osobisty. To właśnie kryzys skłania niektórych ludzi do świadomego przeanalizowania swoich dotychczasowych preferencji. Kryzys zmusza ludzi do zastanowienia się nad tym, co naprawdę jest w życiu ważne. W ostatecznym rozrachunku każdy kryzys przypomina nam o tym, że nie jesteśmy ani nieśmiertelni, ani wszechmocni. A to oznacza, że nie możemy pozwolić sobie na lekceważenie spraw mających dla nas prawdziwe znaczenie. Kryzys zmusza ludzi do dokonywania wyborów. Kryzys może unieważnić zobowiązania, które dawno utraciły znaczenie. Wszelkie wcześniejsze zobowiązania zostają unieważnione z powodu wystąpienia zdarzeń, których nie sposób ani przewidzieć, ani kontrolować. Porażka na polu zawodowym, choć bez wątpienia bolesna, może jednak okazać się wyzwoleniem. Kiedy wszyscy wkoło zobaczą, że poniosłeś porażkę, która jednak nie zniszczyła ani ciebie, ani twoich mocnych stron, podjęcie nowych wyzwań stanie się łatwiejsze. Zmiana dotychczasowej drogi nie jest łatwym zadaniem, nawet jeśli w miarę dobrze wiesz, w jakim kierunku chciałbyś podążyć. Niektórzy ludzie podejmują się nierealistycznych zobowiązań, które są z góry skazane na porażkę. Próbują wykonać wielki skok, który przerasta ich możliwości. Zmiana starych zobowiązań nie jest sprawą indywidualną. W miarę jak świat wokół nas się zmienia, a nasze wartości ewoluują, musimy przenegocjować dotychczasowe zobowiązania z ludźmi, których ta zmiana może dotyczyć. Nie ma żadnych żelaznych zasad, według których należy podejmować lub zmieniać swoje zobowiązania, ponieważ jest to proces ze swojej natury indywidualny, a jego przebieg zależy od okoliczności, które są inne w przypadku każdego z nas, ale można kontrolować rozbieżność pomiędzy swoimi wartościami a rzeczywistymi działaniami, poddając je co pewien czas systematycznej analizie i kontrolując ilość czasu, energii i pieniędzy, jakie im poświęcamy. _____

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz