niedziela, 12 września 2010

Oszczędności długoterminowe a emerytura

Długoterminowe oszczędzanie to nie sztuka. Zdolność do oszczędzania to warunek bezpiecznej przyszłości, to umiejętność odkładania pieniędzy w latach tłustych, aby w tych chudych nie zostać bez grosza. Nawet drobne oszczędności gromadzone systematycznie po latach mogą przekształcić się w okazałą kwotę dzięki procentowi składnemu. Warunki są dwa: trzeba oszczędzać wytrwale i nie uszczuplać zysków, jakie będą przynosić odkładane pieniądze. Tak zgromadzona kwota może stanowić dodatkowe zabezpieczenie przyszłości, gdy przejdziemy w stan odpoczynku zawodowego, czyli na emeryturę, gdyż to, co dostaniemy z ZUS-u i otwartego funduszu emerytalnego (OFE), to – góra – 50-60% tego, co dziś zarabiamy – za mało na dostatnie życie. Jeśli więc zakładamy, że będziemy gromadzić pieniądze aż do emerytury, a jednocześnie wiemy już, w co chcielibyśmy zainwestować, trzeba poszukać takiej inwestycji, która daje zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych. Dobrze jest wybrać taki sposób oszczędzania, który zobliguje nas do regularnego odkładania z góry założonej kwoty. Można skorzystać z różnych planów inwestycyjnych oferowanych przez firmy ubezpieczeniowe, banki oraz towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Nasze pieniądze będą inwestowane w różne klasy aktywów (akcje, obligacje, surowce). Jeśli nie chcemy samodzielnie decydować o ich wyborze, możemy skorzystać z gotowych rozwiązań o zróżnicowanych możliwościach zysku i poziomie ryzyka. Podstawową zaletą takich programów jest to, że zmuszają nas do oszczędzania. To dobre dla osób, które nie mają wewnętrznej dyscypliny i nigdy nie umiały oszczędzać. Ceną za wygodę uczestnictwa w takich planach są prowizje i kary za przedwczesną rezygnację z programu. Ale wszystko tylko po to, by nasze pieniądze pracowały wydajnie na dostatnią przyszłość i emeryturę lepszą od tej, która stała się faktem dla pokolenia, które osiągnęło już stan spoczynku zawodowego. _____

1 komentarz:

  1. gość codzienny16 września 2010 08:48

    Nie podzielam pańskiego optymizmu w kwestii ile to dostaniemy za X lat z ZUS czy OFE. Szmal który państwo zabiera nam ZUS to nie żadne ubezpieczenie społeczne tylko parapodatek na wypłaty bieżących emerytur. OFE dopóki zbiera kasę a nie wypłaca świadczeń jest hurtowym nabywcą obligacji SP oraz akcji z GPW. Ból zacznie się, gdy dawców zacznie ubywać (a zacznie) z biorców przybywać w postępie geometrycznym. Wtedy OFE zmuszone do wyprzedaży aktywów położą i GPW i nowe emisji długu SP. Tak więc nie liczyłbym na te instytucje. Mnie do emerytury (wg dzisiejszych standardów 65l.) brakuje jeszcze 25 lat, ale za ćwierć wieku będzie to bankowo 70. Mogę nie zdążyć "nachapać się" kasy z ZUS i OFE. Pieniądze tam wpłacane traktuję jako nieistniejące i liczę tylko na siebie. Lokuję w złoto, srebro, nieruchomości i lokaty bankowe (konta bezbelkowe), łapię się na okazjonalne IPO i sprzedaję jak najwcześniej byleby z zyskiem. Nie kupię długoterminowo akcji. Wybieram procent składany. Pozdrawiam autora bloga.

    OdpowiedzUsuń