poniedziałek, 29 listopada 2010

Fenomen tanich zakupów

Producenci muszą bardzo się wysilać, aby zdobyć swoimi produktami klienta – to dla nich koniec lenistwa i łatwych pieniędzy. Analiza wyboru produktu przez współczesnego konsumenta stanowi jedno z najbardziej złożonych zjawisk, którym zajmuje się cały przemysł i branża marketingowa. Proces ten jest wnikliwie realizowany przez sektor produkcyjny i pośredników: klient, który ma coraz więcej energii i jasności przy podejmowaniu decyzji zakupowych oraz producentów i pośredników, którzy walczą, aby odkryć jego potrzeby i ile one kosztują. Wnikliwa analiza potrzeb konsumenckich oraz im sprostanie zmusza producentów do wprowadzenia innowacji produktowych i nowych modeli biznesowych, a także przyspiesza rozwój usług, w których nadal istnieje ogromny potencjał. Sprzedaż musi trwać nieprzerwanie, ale przy bardzo ograniczonych nakładach marketingowych. W tej sytuacji szczególnie ciekawe robią się wszelkie formy taniej promocji. I tu ujawnia się prawdziwa wartość Internetu oraz sieci społecznościowych, które pracują na rzecz korporacji, głównie przy reklamowaniu produktów. W dobie niedoboru pieniądza zasadą staje się maksymalne wykorzystanie dostępnych środków, dlatego w relacjach biznesowych coraz więcej firm chce płacić nie za same towary i usługi, ale za skutki płynące z ich wykorzystania. Wielkie koncerny płacą agencjom reklamowym nie za przygotowanie kampanii, ale za efekty ich pracy mierzone badaniami telemetrycznymi. Walka o klienta trwa cały czas, w każdym momencie, ale konsument podejmuje bardziej świadome decyzje zakupowe. Wysokie ceny produktów zniechęcają klientów, dlatego biznes musi uczynić swoją ofertę nieco bardziej przystępną. Branża motoryzacyjna już od połowy lat 90. XX wieku wprowadziła system sprzedaży, w którym oferowany jest tani model podstawowy, tak ubogi, że i tak nikt go nie kupi, a dodatki do niego są dobierane według upodobań klienta. Jest to widoczne również w innych branżach. W branży elektroniki użytkowej sprzęt tanieje, ale sytuacja wielu gospodarstw zniechęca do kupowania nowych produktów, dlatego producenci dążą do sprzedaży łączonej lub wartości dodanej w cenie produktu podstawowego. Tego typu zagrania widoczne są również w branży spożywczej – dwa produkty w cenie jednego, do produktu podstawowego dodatek w postaci próbki produktu pokrewnego, określone towary za mniejszą cenę, programy lojalnościowe. To, że w czasie recesji rośnie popyt na marki z niższej półki i tak zwane private label sieci handlowych, jest rzeczą oczywistą. Powrót prosperity zazwyczaj oddaje rynek w ręce producentów z wyższej półki i doprowadzał do upadku producentów tanich towarów. Ale w obecnych czasach może być inaczej. Low cost staje się trwałym modelem życia. Stoimy u progu demokratycznej rewolucji w robieniu zakupów. Dziś można kupić więcej niż kiedyś. Czy powoli następuje koniec klasy średniej i narodziny społeczeństwa niskich cen? Nie wiadomo, ale na pewno zniknął kompleks taniej konsumpcji. W tym momencie tanie sieci handlowe zaczynają kształtować na rynku trendy, do których muszą dostosować się wszyscy wielcy. Otworzył się również nowy etap w historii zakupów: sprzedawca nie tylko dostarcza towar, ale także finansowanie potrzebne do transakcji. Teoretycznie nie musisz mieć pieniędzy, aby zrobić zakupy. Zjawisko tanich zakupów zawiera w sobie kilka aspektów, gdzie najważniejszą jest zmiana w podejściu do cen. Cena jest kluczowym czynnikiem w pozycjonowaniu produktu lub usługi – sama w sobie stanowi decydujący element w podejmowaniu decyzji wielu konsumentów. Konsument ma szansę na znalezienie tańszego niż zwykle produktu. Cena staje się czynnikiem decydującym o zakupie. Tani produkt nie ustępuje jakością droższemu. _____

1 komentarz:

  1. Przypomniał mi się film dokumentalny pt. "Wysoki koszt niskich cen", który opisywał politykę sieci handlowych na przykładzie Wall Mart. To, co z pozoru nam się wydaje tanie, ponosimy tego koszt rozłożony w przyszłości. Tani towar zwykle jest wytwarzany nieekologicznie, a co za tym idzie, sami płacimy za niszczenie własnego ekosystemu.

    OdpowiedzUsuń