piątek, 22 kwietnia 2011

Bezpowrotnie utracone bezpieczeństwo?

Obligacje skarbowe były do tej pory jedną z bezpieczniejszych form lokowania oszczędności i ochrony swoich pieniędzy przed inflacją, ale zawirowania w całym świecie finansowym, kryzys gospodarczy i próby wyjścia z matni doprowadziły do tego, że nie postrzega się ich już jako bezpieczne rozwiązanie.
Dziś banki centralne są głównym rozgrywającym na rynkach finansowych – dzięki podjętym działaniom gospodarka globalna odbiła się od dna, a na rynki akcji wróciła hossa. Te działania mają jednak pewne uboczne efekty.
Stany Zjednoczone są wciąż największą gospodarką, która jest pewnym punktem odniesienia dla reszty świata, a dolar amerykański nadal pełni niezwykle ważną rolę w globalnym systemie finansowym i trudno się dziwić, że inne kraje niechętnie przystawały na jego osłabienie wobec swoich walut. W efekcie banki centralne największych obszarów walutowych na świecie zmuszone były i nadal są do prowadzenia polityki monetarnej zbliżonej do Rezerwy Federalnej, a ta podejmuje kolejne wysiłki mające na celu utrzymanie rynkowych stóp procentowych na niskim poziomie.
Obligacje skarbowe na całym świecie przynoszą straty, mimo że podwyżki stóp procentowych są raczej wyjątkiem niż regułą.
Banki centralne – mając w większości przypadków jako cel dbanie o tempo wzrostu cen w gospodarce i pozwalając na osiągnięcie przez inflację nadmiernego poziomu – ryzykują utratę wiary inwestorów w realizowanie przez nie długofalowych zadań. To prowadziłoby do ograniczania wpływu władz monetarnych na wydarzenia gospodarcze i zachowanie rynków finansowych.
Zachowanie obligacji niesie ze sobą istotne konsekwencje dla rynków akcji. Do końca lat 90. XX wieku podstawowym modelem relacji pomiędzy rynkami obligacji i akcji była odwrotna korelacja: wzrost dochodowości papierów skarbowych sprzyjał zniżce na giełdzie i odwrotnie. To zmieniło się razem z pęknięciem internetowej bańki i koniecznością ratowania amerykańskiej gospodarki. Od tej pory regułą jest jednoczesny ruch w górę rentowności obligacji oraz cen akcji.
Rosnąca rentowność papierów skarbowych oznacza mniej atrakcyjne wyceny akcji oraz wyższe koszty finansowania w gospodarce. Negatywny wpływ tych zjawisk na kondycję giełdy mogą neutralizować przepływy kapitału z przynoszących straty obligacji na giełdę. Zależności między papierami skarbowymi i akcjami występujące od pęknięcia internetowej bańki wskazywałyby na dominujące znaczenie tego ostatniego czynnika. To zaś sugeruje spekulacyjne postawy inwestorów. Zbiega się jednocześnie z okresem niskich długoterminowych stóp zwrotu z akcji.
Odwrócenie się długoterminowego trendu na rynkach obligacji tworzyłoby podwaliny pod przyszłą hossę. Wcześniej jednak giełdy i gospodarki musiałyby przejść przez trudny okres zmagania się z drożejącym na rynku pieniądzem.
Większy koszt pieniądza to niedobra wiadomość dla posiadaczy obligacji – wyższa rentowność oznacza spadek cen wyemitowanych wcześniej instrumentów, a to może oznaczać spore straty, zwłaszcza jeśli inwestycje te były finansowane tanim pożyczonym pieniądzem krótkoterminowym. Wpływ na rynek obligacji powinien być jednak rozłożony w czasie, a to prawdopodobnie pozwoli uniknąć szokowego wpływu na wyniki banków. Tak czy inaczej, czas obligacji już minął, również na polskim rynku.
Wieloletnia hossa na rynkach obligacji dobiegła końca. I co teraz? Jak powinien wyglądać portfel inwestora, który nie akceptuje podwyższonego ryzyka i oczekuje przede wszystkim ochrony swoich oszczędności przed inflacją?
Najbardziej klasycznym rozwiązaniem jest inwestycja w fundusze pieniężne, która wprawdzie nie przyniesie dużych zysków (5% w skali roku), ale da znacznie większy komfort w postaci małych wahań ceny jednostki.
Dobrym rozwiązaniem powinny się także okazać fundusze inwestujące w obligacje komercyjne ze zmiennym kuponem oparte na stopie rynku pieniężnego. Ich rentowność w okresach podwyżek stóp procentowych wzrasta bez spadku ceny obligacji.
Jeszcze lepszym wyborem są fundusze ochrony kapitału mające na celu zapobiegać spadkom wartości zainwestowanych środków w okresach lat kalendarzowych. Jednocześnie dopuszczając inwestycje w akcje w niewielkiej części portfela (z reguły około 20%), dają możliwość korzystania ze wzrostów cen akcji i osiągnięcia zysku z inwestycji na poziomie wyższym od funduszy pieniężnych.
_____

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz