piątek, 19 sierpnia 2011

Segmantacja pozioma

Ludzie do końca nie wiedzą, czego tak naprawdę chcą. Można powiedzieć, że niekiedy „nie wie głowa, czego język żąda” – to zagadka, którą stara się rozwiązać wiele dziedzin nauki. Aby zrozumieć własne zachcianki i gusta, trzeba przyjąć, że nie zawsze da się je wyjaśnić. Z analiz marketingowych oraz badań potrzeb konsumentów wysnuto w którymś momencie wniosek: żeby uszczęśliwić konsumentów, trzeba dać im coś droższego – aspiracje, a później skłonić do odrzucenia tego, co dotąd lubili i sięgnięcia na wyższą półkę – po symbol wyrobienia, kultury i pozycji.
Ale to stwierdzenie nie do końca odzwierciedlało rzeczywistość (przetrwało kilka, kilkanaście lat), dlatego gdzieś na pograniczu socjologii, psychologii, marketingu i ekonomii powstało pojęcie segmentacji poziomej – ten sam towar, ale różne odmiany, pod różne gusta. Nie ma uniwersaliów – nie da się stworzyć czegoś, co będzie odpowiadało wszystkim – to raczej ruch w stronę różnorodności.
Mówi się, że z gustami się nie dyskutuje, dlatego też różnica między obrzydzeniem a błogim uszczęśliwieniem jest bardzo niewielka. Akceptacja ludzkiej różnorodności to prawdopodobnie klucz do prawdziwego szczęścia konsumentów.
_____

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz