środa, 11 stycznia 2012

Arystokracja duchowa - silna grupa społeczna

Zostałeś zwolniony z pracy? Zwolniłeś się sam, bo masz już dosyć kapitalistycznego wyzysku i wyścigu szczurów? A może doznałeś olśnienia i postanowiłeś bardziej „być” niż „mieć”? Jednym słowem nie masz pracy oraz stałego zajęcia i możesz wreszcie żyć tak, jak chciałeś, czyli lekko i przyjemnie. Ten czas stanowi nowe wyzwanie i kolejny ważny krok na ścieżce twojej kariery zawodowej.

Koniec ciężkiej pracy, nerwów i upokorzeń. Czujesz się teraz jakbyś wyskoczył z samolotu bez spadochronu, nacieszył swobodnym spadaniem i właśnie masz uderzyć z całym impetem o ziemię. Będzie bolało, to nie do uniknięcia.

Wczoraj robiłeś coś ważnego, stanowiłeś część wielkiego systemu, trybem maszyny korporacyjnej, może nawet dysponowałeś pieniędzmi – byłeś „kimś”. Miałeś pracę, zarobki, prestiż oraz… wrzody żołądka. Ale skończyłeś z wyścigiem szczurów. Przynajmniej na pewien czas, choć nagła utrata pozycji po prostu boli.

Teraz niczego nie musisz. „Jestem zbyt bogaty duchem, by zaczynać lub kończyć jakąkolwiek robotę!” – jak mawiał filozof, pisarz i historyk David Hume. Rzuć więc w diabły wczorajsze projekty, jeżeli dziś masz chęć na coś innego.

Dzięki wysokim podatkom i konsekwentnej polityce rządu rośnie nad Wisłą liczba pozbawionych zajęcia duchowych arystokratów. Dla jednych to sposób na życie, inni próbują wyrwać się z takiego stanu, a żyć trzeba dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz