poniedziałek, 30 stycznia 2012

Dehumanizacja...

[…] teraz nie ma ludów! Nie ma narodów! […] Istnieje tylko jeden holistyczny system systemów, jedno wielkie sprzężone ze sobą, oddziaływujące wzajemnie na siebie, wielowarstwowe i wielopostaciowe, wielonarodowe dominium […] To międzynarodowy system walutowy określa życie na tej planecie! To jest naturalny przebieg spraw w naszych czasach! […]

[…] Nie żyjemy już w świecie narodów i ideologii […] Świat to zbiór korporacji rządzących się nieubłaganymi prawami biznesu. Świat to jeden wielki biznes […] Tak zresztą było zawsze od chwili, gdy człowiek zawładnął tą planetą. Nasze dzieci dożyją czasów, w którym świat nie będzie znał wojen, głodu, ucisku i przemocy. Będzie to świat przekształcony w jedno wielkie, ekumeniczne przedsiębiorstwo holdingowe, dla którego wszyscy pracują w imię wspólnego zysku, w którym wszyscy są akcjonariuszami; świat, który zaspokaja wszystkie materialne potrzeby swych mieszkańców, koi ich lęki, dostarcza rozrywki.

Idea, że ten nasz wielki kraj dąży do zapewnienia wolności i rozkwitu wszystkim jego mieszkańcom, każdej jednostce, nie sprawdziła się. Bo nastał kres jednostki ludzkiej. Skończył się człowiek jako jednostka. Nie jesteśmy już narodem niezależnych jednostek. Jesteśmy narodem złożonym z […] milionów ludzkich ciał, stranzystorowanych, zdezynfekowanych, bielszych niż biel, nikomu niepotrzebnych jako ludzie i wymienialnych jak pierścienie w cylindrach…

Oczywiście, to, o czym mówię, można określić słowem dehumanizacja. […] Wszyscy powinniśmy się przeciwstawić dehumanizacji. Tak się przynajmniej sądzi. […] Odmieniałem na wszelkie możliwe sposoby wszystkie wielkie słowa, takie jak: sprawiedliwość, braterstwo, godność człowieka, współczucie, prawość i prosta ludzka uczciwość. No cóż, wszyscy doskonale wiemy, że to bzdury. Wystarczy tylko rozejrzeć się wokół siebie. Dlatego nadszedł czas, by zapytać: czy rzeczywiście dehumanizacja jest aż tak brzydkim słowem? Bo czy tego chcemy, czy nie, nieuchronnie zdążamy ku jeszcze większej, totalnej dehumanizacji, pchani przez siły, których potęgi nie jesteśmy w stanie pojąć. I dotyczy to nie tylko nas, ale całego świata.

Cały świat zaludnia się istotami, które przypominają istoty ludzkie, ale ludźmi nie są. Stajemy się produktem taśmowym, zaprogramowanym, manipulowanym, stajemy się bezdusznymi towarami, zdolnymi tylko do produkowania i konsumowania innych produktów taśmowych, równie niepotrzebnych i bezużytecznych jak my sami.

Nie jesteśmy już ani społeczeństwem zindustrializowanym, ani społeczeństwem postindustrialnym, ani społeczeństwem technologicznym. Jesteśmy teraz społeczeństwem korporacyjnym, żyjemy w świecie opanowanym przez wielki biznes. Cały świat jest wielką kosmologią mniejszych korporacji orbitujących wokół większych korporacji, które z kolei orbitują wokół gigantycznych korporacji, a ta cała nieskończona, wieczna i ostateczna kosmologia istnieje po to, by produkować i konsumować niepotrzebne rzeczy…

Paddy Chayefsky, Sam Hedrin: Sieć, Książka i Wiedza Warszawa 1983, s. 151-156

0 komentarze:

Prześlij komentarz