środa, 26 czerwca 2013

Pułapka hedonizmu a poszukiwanie szczęścia

Jesteśmy niewolnikami wielu rzeczy, których potrzebujemy, do których przywykliśmy, które posiadamy.

W skali międzynarodowej do najważniejszych spostrzeżeń dotyczących pieniędzy i szczęścia należy tzw. paradoks Easterlina […]. Osoby o dochodach wyższych od przeciętnej […] są szczęśliwsze od uboższych. Nic w tym zaskakującego, ale Easterlin ustalił również, że kiedy jakiś kraj osiągnie poziom rozwoju, przy którym zaspokojone zostają podstawowe potrzeby mieszkańców – dach nad głową, żywność, zaopatrzenie w wodę i energię – przeciętny poziom szczęścia przestaje wzrastać. Paradoks polega na tym, że powyżej pewnego poziomu większa ilość pieniędzy już nas nie uszczęśliwia. Znajdujemy się natomiast w pułapce hedonizmu, gdzie o szczęściu stanowi dorównanie poziomowi konsumpcji ludzi z naszego otoczenia. Kiedy powodzi im się lepiej niż nam, choć w kategoriach absolutnych i nam powodzi się dobrze, jesteśmy nieszczęśliwi. […]
Tymczasem poziom szczęścia w ramach określonego systemu gospodarczego wyznaczany jest przez różnicę między oczekiwaniami ludzi dotyczącymi względnego dochodu a realną możliwością jego uzyskania. […] przepaść między najbogatszymi i najuboższymi stale rośnie […] Coraz więcej bogactwa koncentruje się w rękach nielicznej garstki, której styl życia chwalą i propagują media, co oznacza, że oczekiwania większości są coraz dalsze od możliwości ich realizacji. Mniej zadowolenia przynoszą nam rzeczy, które normalnie bardzo by nas cieszyły. Weźmy na przykład telewizor – jeszcze pięć lat temu bylibyśmy szczęśliwi, mając go, ale dziś już nie. W niczym się nie zmienił, ale w porównaniu z bardziej płaskimi, większymi i dającymi ostrzejszy obraz odbiornikami, jakie widzimy w bezczelnych podprogowych reklamach, wydaje się toporny.
To inflacja tak zwanych dóbr pozycyjnych – czyli takich, które nam i naszemu otoczeniu ukazują nasz status społeczny – sprawia, że pogłębiająca się nierówność unieszczęśliwia większość ludzi. Co gorsza, nierówności narastają w skali globalnej […].

Raj Patel: Wartość niczego. Jak przekształcić społeczeństwo rynkowe i na nowo zdefiniować demokrację, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2010, s. 45-47.

Ludzie pracują, żeby móc zapłacić za rzeczy, których posiadanie zyskuje im szacunek otoczenia. Każdy pracuje coraz ciężej, żeby zachować swój status w oczach społeczeństwa.
Doświadczenie uczy, że działanie przeszkód zmienia się zależnie od postawy, jaką wobec nich zajmujemy. Braku nie odczuwamy, gdy nie odczuwamy potrzeby. Albo gdy jesteśmy do niego przyzwyczajeni i uważamy go za naturalny. Od człowieka samego zależy, czy przeszkody, jakie ma w życiu, będą mu dokuczać więcej czy mniej lub też wcale nie będą dla niego przeszkodami. „Nie przyzwyczajaj się do rzeczy, a nie będą ci konieczne. Nie mów sobie, że są ci nieodzowne, a nie będą nimi” – pisał Epiktet. Podobnie Marek Aureliusz: „Jeśli trapi cię jakiś przedmiot zewnętrzny, to nie on ci dolega, ale twój sąd o nim, a ten zmienić jest w twojej mocy”.
Zwłaszcza w ciężkich chwilach życia okazuje się cała nicość bogactwa. Ale i w najzwyklejszych warunkach może być szkodliwe, bo ten kto je posiada, przyzwyczaja się do niego i jeśli je utraci, będzie cierpieć z tego powodu. Nie każdy traci to, co posiada, ale każdemu grozi utrata; z groźbą zaś utraty łączy się niepokój, więc cierpienie.
Kto chce szczęścia, niech ogranicza potrzeby.
Chciwość jest szkodliwa dla psychiki: „Abyśmy mając wszystko, nie pragnęli jeszcze” – jak pisał Lechoń. Podwójne jest ryzyko potrzeb: będą źródłem cierpień, gdy nie będą zaspokojone, i będą nimi także, gdy będą zaspokojone. A tym czasem wyzbycie się ich jest możliwe. Ileż jest rzeczy, bez których możemy się obejść. Człowiek potrzebuje wielu rzeczy, ale może żyć z byle czym.
Każdy ma jakiś obraz świata, a od tego obrazu świata zależy także, jak odczuwa własne życie.

Zagadnienia powiązane:
Prognozy
Punkty odniesienia
Etap życia mężczyzny
Szlachetne zdrowie

1 komentarz:

  1. Świetny wpis-mogę tylko przyklasnąć. Nie wiem tylko, czy nie używasz słowa 'potrzeby' tam, gdzie lepiej pasowałoby 'zachcianki' - do szczęścia potrzebujemy naprawdę niewiele, a całą resztę tylko 'chcemy', 'pożądamy'. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń