sobota, 25 czerwca 2011

(Nie)zależność...

Jeśli coś jest komuś do szczęścia potrzebne, to jest on od tego w swym szczęściu zależny. A im bardziej jest zależny, tym mniej - tak powiadają niektórzy - jest szczęśliwy. Bo do szczęścia potrzeba wolności, a każda zależność zmniejsza wolność, więc - antynomia; wszystko, co przyczynia się do zwiększenia szczęścia, przyczynia się przez to samo do jego zmniejszenia. Stąd nieufność do rzeczy mających się przyczyniać do szczęścia i stąd cynicko-stoicki ideał niezależności, wyzwolenia się spod przemocy zewnętrznego świata, bo nie jest wolny, kto potrzebuje rzeczy zewnętrznych.
Istotnie, jesteśmy niewolnikami wielu rzeczy, których potrzebujemy, do których przywykliśmy, które posiadamy. Ale po części jest to niewola nieunikniona, po części nieszkodliwa dla szczęścia: niepodobna się od wszystkiego w życiu wyzwolić, wszystkiego się wyzbyć, bo życie stałoby się pustką.
Wielką jest rzeczą robić wszystko wedle siebie, od nikogo i niczego niezależeć, istnieć bez ciągłego potwierdzania, stosowania swych czynności do cudzej woli. Ale w miarę mijania czasu ludzie rozumieją, że niezawisłość nie została stworzona dla człowieka, że stan to niezgodny z jego naturą, że wolność zadowoli na chwilę...
Nie jesteśmy sami - stanowimy część większej całości: wtopieni w otaczającą rzeczywistość, staramy się nienagannie funkcjonować według reguł kultywowanych od pokoleń, postępując z zasadami wyznaczającymi nasze miejsce w hierarchii społecznej.
Mimo tego, że akceptujemy do pewnego stopnia taki stan, staramy się jednak za wszelką cenę wyrwać po cichu spod jarzma narzuconych ograniczeń, dążąc do całkowitej (przynajmniej w naszy mniemaniu) niezależności i szukać swojej małej stabilizacji.

Przeczytaj także:

Kluczowe wartości i zobowiązania a zmiana
Trudne doświadczenia a tworzenie nowego życia
Być lepszym i żyć pełnią życia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz