Ludzie, którzy wyznają te same zasady, zwykle dobrze się rozumieją i ich działania kierowane są ku wspólnym celom - liczy się wynik, wynik motywowany ponadprzeciętnymi zyskami. Inwestorzy zainteresowani są szybkim zyskiem. Nie jest istotne, w jaki sposób się to osiągnie. Najlepiej zarabia się na niedowartościowanych spółkach, teoretycznie zupełnie nieciekawych, wręcz zapomnianych przez potencjalnych nabywców.
Kryzys na pewno stwarza wiele możliwości wykazania się większą kreatywnością w pomnażaniu kapitału. Kryzys to połączenie zagrożenia i wyzwania. W warunkach ekstremalnych trzeba działać ekstremalnie – można wznieść się ponad wyżyny lub polec w walce. Nie chodzi o same pieniądze, raczej o dobry sposób ich wydawania. Najważniejsze jest zidentyfikowanie, gdzie są słabe miejsca w kręgosłupie inwestycyjnym – trzeba je znaleźć i zlikwidować. Nie ma potrzeby finansowania nierentownych rozwiązań.
Kapitał szuka szybkiego zwrotu, a nie miraży o przyszłej opłacalności idei. Najpierw trzeba marzyć, a później skonfrontować marzenia z twardą analizą. Wymarzonym momentem do działania jest bessa – rynek panicznie przecenia wszystko, nie patrząc w wartość księgową i majątek spółek. W chwili obecnej na Giełdzie Papierów Wartościowych ponad 50% spółek notowana jest poniżej swojej wartości księgowej. Teoretycznie nie pozostaje nic innego, jak tylko je przejąć, zlikwidować i podzielić się różnicą w wycenie. Jednakże istnieje ryzyko, że rozbieżności w wycenach mogą być jednak bardzo duże. Realna wycena rynkowa dokonywana jest dopiero wtedy, gdy funkcjonowanie spółki może być zagrożone i będzie trzeba sprzedać majątek, który przestał być dochodowy i nie zarabia już w wystarczający sposób na siebie. Trzeba także uważać na to, że decydując się na wykupienie i sprzedaż wybranej spółki, jest ona powiązana z określoną branżą lub sektorem gospodarki. Pytanie: czy dana spółka jest na tyle atrakcyjna, by mogła znaleźć nowego strategicznego nabywcę, który w pełni wykorzysta jej potencjał? Kryzys dotyka jednak całe sektory gospodarki, wszyscy w branży mają kłopoty, nikt nie jest w stanie zaoferować przyzwoitej ceny.
I znów do głosu dochodzi zdrowy rozsądek, który ciągle nakazywał i nakazuje chronić bezwzględnie kapitał.
Kryzys na pewno stwarza wiele możliwości wykazania się większą kreatywnością w pomnażaniu kapitału. Kryzys to połączenie zagrożenia i wyzwania. W warunkach ekstremalnych trzeba działać ekstremalnie – można wznieść się ponad wyżyny lub polec w walce. Nie chodzi o same pieniądze, raczej o dobry sposób ich wydawania. Najważniejsze jest zidentyfikowanie, gdzie są słabe miejsca w kręgosłupie inwestycyjnym – trzeba je znaleźć i zlikwidować. Nie ma potrzeby finansowania nierentownych rozwiązań.
Kapitał szuka szybkiego zwrotu, a nie miraży o przyszłej opłacalności idei. Najpierw trzeba marzyć, a później skonfrontować marzenia z twardą analizą. Wymarzonym momentem do działania jest bessa – rynek panicznie przecenia wszystko, nie patrząc w wartość księgową i majątek spółek. W chwili obecnej na Giełdzie Papierów Wartościowych ponad 50% spółek notowana jest poniżej swojej wartości księgowej. Teoretycznie nie pozostaje nic innego, jak tylko je przejąć, zlikwidować i podzielić się różnicą w wycenie. Jednakże istnieje ryzyko, że rozbieżności w wycenach mogą być jednak bardzo duże. Realna wycena rynkowa dokonywana jest dopiero wtedy, gdy funkcjonowanie spółki może być zagrożone i będzie trzeba sprzedać majątek, który przestał być dochodowy i nie zarabia już w wystarczający sposób na siebie. Trzeba także uważać na to, że decydując się na wykupienie i sprzedaż wybranej spółki, jest ona powiązana z określoną branżą lub sektorem gospodarki. Pytanie: czy dana spółka jest na tyle atrakcyjna, by mogła znaleźć nowego strategicznego nabywcę, który w pełni wykorzysta jej potencjał? Kryzys dotyka jednak całe sektory gospodarki, wszyscy w branży mają kłopoty, nikt nie jest w stanie zaoferować przyzwoitej ceny.
I znów do głosu dochodzi zdrowy rozsądek, który ciągle nakazywał i nakazuje chronić bezwzględnie kapitał.
to wszystko zależy od ceny - generalnie jeśli mowa o spółkach giełdowych według mnie start czyli debiut wyznacza podejscie do wszystkich analiz w przyszłości co niewątpliwie jest błedne. A wycena to juz co innego.
OdpowiedzUsuń