Przejdź do głównej zawartości

Strategia czekania

Kondycja rynku nieruchomości w USA to prawdopodobnie kluczowy element procesu, który ma na celu wyjście z kryzysu oraz poprawy nastrojów inwestycyjnych byłych i przyszłych klientów funduszy inwestycyjnych, dlatego poprawa nastrojów na rynku amerykańskim może mieć też bezpośredni wpływ na wzrost optymizmu polskich inwestorów.
Można powoli zauważyć, że większość środków jest przesuwana z tak zwanych funduszy bezpiecznych do funduszy akcyjnych, ale nie widać jednak wyraźnego trendu zakupowego. Żeby mówić o trendzie wzrostowym i wyraźnej poprawie, trzeba czekać jeszcze na poprawę sytuacji w całej gospodarce.
Na pewno duże znaczenie ma fakt, że wszystkie kryzysowe informacje, które każdego dnia docierają do inwestorów, sprawiają, że marnowane są okazje do zakupów jednostek uczestnictwa i zarobienia więcej, ale w przyszłości.
Należy także cały czas mieć świadomość, że fundusze inwestycyjne od początku bessy straciły – w wyniku decydującej przewagi umorzeń, które dyktowane były globalną paniką – bardzo dużą kwotę i odrobienie tej straty może być prawdopodobnie kwestią lat. Kryzys cały czas uczy postępowania, dlatego klienci są dziś o wiele bardziej ostrożniejsi w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.
Podejście do oszczędzania prawdopodobnie zdecyduje o powrocie w skali masowej do inwestowania w jednostki uczestnictwa funduszy, jednakże za obecną sytuację TFI po części ponoszą sami klienci, którzy dali się ponieść szałowi zakupowemu, ale wina leży również po stronie analityków i bardzo agresywnego marketingu, które opierał swoje zachęty na danych historycznych. Tego typu owczy pęd jest bardzo groźny, ale to też źródło zysku dla TFI. Inną sprawę stanowi reklama – dźwignia nowych źródeł finansowania – a inną rzeczą jest otaczająca rzeczywistość.
Funduszom inwestycyjnym powinno bardzo zależeć na tym, aby posiadaczami ich jednostek uczestnictwa byli inwestorzy świadomi cech posiadanego produktu, którzy rozumieją działanie rynku kapitałowego oraz znają jego mechanizmy, a także mają przynajmniej podstawową wiedzę na temat inwestowania.
Zarządzający TFI na pewno nie dopuszczają do myśli tezy, że polscy inwestorzy nie mają pieniędzy, które mogliby przenieść do funduszy, bo i tak większość depozytów oferowanych przez banki z ogromnym trudem daje radę ochronić zgromadzony kapitał przed wpływem inflacji.
Teoretycznie rzecz ujmując fundusze powinny przygotować się na przybycie nowych klientów, jeśli bankom (w naszym kraju banki są w około 80% odpowiedzialne za pośrednictwo transakcji na jednostkach funduszy) zabraknie pomysłu na zatrzymanie pieniędzy z lokat, które zaczną zapadać.
Błędnym myśleniem jest to, że inwestując, lubimy kupować coś, czego ceny rosną lub rosły. Fundusze inwestycyjne są innego rodzaju produktem – tu cały czas występują zawirowania, nie zawsze są wzrosty, spadki też nie są im obce. Trzeba uzbroić się w cierpliwość i czekać wytrwale. Fundusze inwestycyjne – mimo wahań i dużego stopnia ryzyka (jeśli mowa o funduszach akcyjnych) oraz stosunkowo długiego okresu zwrotu – są nadal bardzo atrakcyjnym produktem. Moim zdaniem mamy w chwili obecnej najlepszy czas, by zainteresować się ponownym lokowaniem środków w fundusze inwestycyjne.

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga