Ze względów swojego bezpieczeństwa finansowego niektóre (czytaj: wszystkie) banki zaostrzają kryteria udzielania kredytów oraz podnoszą marże kredytowe – otrzymać kredyt hipoteczny, kartę kredytową lub inny konsumencki produkt finansowy może być (lub nawet jest) coraz trudniej dla zwykłego klienta o przeciętnych dochodach. Zazwyczaj konsumenci mają niewiele do powiedzenia na temat warunków umów kredytowych – albo je przyjmują, albo odchodzą z pustymi rękami, a umowy wydawania kart kredytowych czy udzielania kredytów hipotecznych i pożyczek samochodowych przybierają niekiedy formę zawiłych rozpraw, a ich dokładna analiza sprawia trudności nawet doświadczonym prawnikom.
Wiele negatywnych zjawisk związanych udzielaniem kredytów zostałoby prawdopodobnie w dużym stopniu wyeliminowanych, gdyby umowy finansowe podlegały zasadom, które obowiązują w przypadku wszystkich innych produktów czy usług oraz opierały się na obustronnej współpracy i zrozumieniu dwóch stron, czyli kredytobiorcy i kredytodawcy.
Prawdopodobnie banki przeceniły zbytnio swoje możliwości i możliwości swoich klientów, a sprawy przybrały niewłaściwy kierunek.
Rosnąca konsumpcja – a tym samym większa liczba i swoboda udzielanych kredytów – wspierała dotychczas rozwój gospodarki, lecz przeciętna rodzina nie jest w stanie dłużej unieść tego ciężaru. Spadek średnich przychodów w połączeniu z rosnącymi kosztami utrzymania gospodarstwa domowego, opieki zdrowotnej, wychowania dzieci, transportu i wyżywienia sprawił, że sytuacja ekonomiczna większości rodzin jest trudniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Ludzie zaciągają kredyty na sfinansowanie podstawowych potrzeb, lecz jest to krótkoterminowe rozwiązanie, a czas nagli. Wzrosła liczba niewypłacalności kredytobiorców.
Zmiany bezpieczeństwa w przepisach kredytowych mogą podnieść efektywność rynków finansowych. Wprowadzenie krótszego czasu obowiązywania umowy i klarownych warunków doprowadziłyby to spadku liczby tak zwanych złych kredytów i przypadku egzekucji. Następstwem tych zmian byłaby większa przewidywalność spłat kredytów i mniejsze prawdopodobieństwo utraty zdolności płatniczej. Pozwoliłoby to uniknąć wahań koniunktury w sektorze finansów, czego katastrofalnych skutków doświadcza dziś gospodarka. Wdrożenie podstawowych standardów bezpieczeństwa pozwoliłoby wreszcie chronić konsumentów, inwestorów i gospodarkę.
Nie jest sztuką wzięcie kredytu lub zadłużenie się ponad stan. Prawdziwą sztuką jest spłacenie go terminowo i poczucie pełnej odpowiedzialności zaciągniętych zobowiązań. Należy także uświadomić sobie jednak to, że skutki zaciągniętych przed kryzysem kredytów i przepisy prawne je regulujące (a to prawdopodobnie główny winowajca obecnego kryzysu finansowego) będą trwały jeszcze kilka lat, nim sytuacja unormuje się.
Niekiedy bardzo trudno nakreślić plan działania, określić priorytety – trzeba się dostosowywać, czasem improwizować wśród możliwości, które napotykamy w chaosie świata.
Komentarze
Prześlij komentarz