Przejdź do głównej zawartości

Zarządzanie ryzykiem a strach

W branży usług bankowych i obrotu papierami wartościowymi powstało wiele istotnych innowacji dotyczących zarządzania ryzykiem bankowym. Instytucje finansowe są w istocie rzeczy efektywnymi pośrednikami na rynku zarządzania ryzykiem – zdolność do określania ryzyka, jego wyceny i zarządzania nim stały się jednym z kluczowych kompetencji tego typu instytucji. Usługi bankowe oraz obrót papierami wartościowymi to branże zasobne w dane i z tego powodu są naturalnym polem dążeń do szacowania ryzyka za pomocą nowych technologii. Instytucje finansowe są zwykle mocno zadłużone w stosunku do wysokości własnego kapitału i dlatego muszą być monitorowane przez organy nadzoru, a te – obawiając się skutków potencjalnych bankructw – naciskają na poprawę efektywności zarządzania ryzykiem. Sytuacje kryzysowe uczą nie tego, że banki i inne instytucje finansowe nie powinny korzystać z rynków instrumentów pochodnych, tylko tego, że nawet największe i najbardziej płynne rynki są zależne od jakości podstawowych aktywów, a przeniesienie ryzyka nie oznacza jego eliminacji. Głównymi nabywcami instrumentów służących przeniesieniu ryzyka są fundusze emerytalne, fundusze hedgingowe, ubezpieczyciele oraz inne podmioty próbujące zdywersyfikować działalność przez zakup aktywów, których rentowność nie zależy bezpośrednio od notowań akcji i obligacji. Zarządzanie ryzykiem odbywa się w świecie finansów wielkich instytucji, ale nie jest obce również każdemu człowiekowi tylko w trochę mniejszej skali, a naturalną reakcją na duże ryzyko jest dążenie do jego maksymalnego ograniczenia. Ryzyka uniknąć się nie da, a czasem wręcz trzeba świadomie akceptować wyższy jego poziom, by osiągnąć cel. Aby iść do przodu i osiągnąć cel, muszę to ryzyko podejmować, oswajać je i stopniowo przesuwać jego granicę. Cele różnią się zasadniczo skalą trudności, a różne stopnie trudności istnieją też w ramach poszczególnych celów. Zawsze jednak ryzyko istnieje. Kluczem do pokonania ryzyka jest zarządzanie emocjami przy podejmowaniu decyzji w warunkach zagrożenia. Ważnym wentylem bezpieczeństwa jest analiza faktów, dlatego niektóre trudności można zmierzyć, wyrazić w policzalnych jednostkach, ominąć. Inaczej jest ze strachem. Jest subiektywny, nie daje się stopniować na większy lub mniejszy, każdy sam go definiuje na własny użytek. Aby osiągnąć naprawdę ambitny cel, trzeba pokonać strach. Trzeba zmienić optykę myślenia i rzetelnie ocenić swoje możliwości. Zmienić swoje emocje z tym związane. Intuicja podpowiada, że wszystkiego można się z czasem nauczyć. Potrzeba tylko ciężkiej pracy, wytrwałości i cierpliwości w zgłębianiu wiedzy, ale ta prawda nie ma zastosowania w oswajaniu ryzyka. Z ryzykiem można się bowiem oswajać na dwa sposoby – nie tylko stopniowo, ale też skokowo; do osiągnięcia ambitnych celów potrzebne są oba – bez tego drugiego nie ma mowy o pokonaniu naturalnej bariery strachu. Zamiast dawać wolne pole wyobraźni i myśleć o konsekwencjach upadku, lepiej koncentrować się na bliskich trudnościach i kolejnych stopniach do pokonania, a każdy upadek jest szansą stanięcia oko w oko z nowym typem ryzyka. Wynikający z upadków emocjonalny wstrząs rozszerza margines ryzyka, na który można się poważyć i skokowo przyspiesza proces uczenia się. W tym sensie upadek nigdy nie jest porażką, tylko rozwijającym się zdarzeniem. Upadek przy osiąganiu celu nie musi dyskwalifikować. Aby go ocenić, warto przeanalizować, jakie były jego konsekwencje. Upadek i poczucie wyzwolenia z irracjonalnego strachu nie likwidują obawy, która wiąże się z podjęciem działania. Wszystko, co się dzieje, układa się w ciąg zdarzeń. Życie tworzą ważne decyzje, dzień — miliony małych. Wybory pozornie bez znaczenia mogą zmienić całe życie. Aż strach pomyśleć, jaką trzeba unieść odpowiedzialność. Nie pozostaje nic innego, jak zaufać instynktowi i modlić się, aby wybory tak poczynione były słuszne… _____

Komentarze

Popularne posty z tego bloga