Naomi Klein w No logo pisze o „fenomenie” współczesnego rynku pracy: „Wicher niestałości wieje poprzez pracownicze szeregi, chwiejąc stabilnymi do tej pory fundamentami wszystkich stanowisk. Osoby zatrudnione jako tymczasowa pomoc biurowa, niezależni specjaliści od nowoczesnych technologii, sprzedawcy w sklepie, kelnerki w restauracji – wszyscy czują na twarzach jego groźny powiew. Zatrudnienie w fabrykach jest wypierane przez outsourcing, praca w przemyśle odzieżowym zmienia się w chałupnictwo, we wszystkich branżach bezpieczne pełne etaty ustępują miejsca umowom na czas określony. Nawet prezesi coraz chętniej skłaniają się ku krótkotrwałym związkom; zmieniają korporacje jak rękawiczki, przelatują jak burza przez kolejne gabinety dyrektora, zwalniając na dzień dobry i do widzenia połowę pracowników”.
A dalej dodaje: „[…] pracodawcy na różne sposoby starają się zerwać więzi ze swoimi pracownikami, by dalej pędzić przed siebie, bez zbędnych obciążeń i zobowiązań. […] Korporacje chcą płynnych rezerw ludzi zatrudnionych w niepełnym wymiarze godzin, pracowników dorywczych i wolnych strzelców, co pomoże im utrzymać koszty ogólne na niskim poziomie i swobodnie pływać po wzburzonych falach rynku”.
Stwierdza również, że: „[…] oferowanie zatrudnienia – stałego, w miarę pewnego, wraz ze świadczeniami socjalnymi, płatnym urlopem, a może nawet z reprezentacją związkową – wyszło z ekonomicznej mody”.
Bolesne jest to, że: „Większość dużych pracodawców […] traktuje swój personel jak ludzi nie obarczonych koniecznością zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych w rodzaju opłacenia czynszu czy utrzymania dzieci. Przeciwnie, pracodawcy z sektora usług i handlu skłonni są uważać swoich pracowników za dzieci: uczniów potrzebujących zajęcia na lato, pieniędzy na drobne wydatki lub sposobu na przetrzymanie krótkiej przerwy w podróży do bardziej satysfakcjonującej i lepiej płatnej ścieżki kariery. Innymi słowy, są to wspaniałe posady dla ludzi, którzy ich naprawdę nie potrzebują. Galerie handlowe i reprezentacyjne salony firmowe zrodziły podkategorię niepoważnych posad […] – posad notorycznie niestałych, źle płatnych i w przytłaczającej mierze obejmujących niepełny wymiar godzin […]”. A dalej: „Wszyscy wiedzą, że praca w usługach to hobby, zaś handel detaliczny jest miejscem, dokąd udajesz się, żeby zdobyć „doświadczenie”, a nie środki do życia”.
„Wiek decyduje często o otrzymaniu posady, zaś pracownicy, którzy spędzili już w danym miejscu kilka lat, zapracowawszy na wyższe płace i przywileje wynikające ze stażu pracy, wypadają z grafiku, wyparci przez młodszy i tańszy narybek”.
„Jeden z paradoksów zatrudnienia w usługach polega na tym, iż im bardziej poczesne miejsce zajmuje ten sektor w świecie pracy, tym mniej pracodawcom zależy na zapewnieniu pewności zatrudnienia”.
Niekiedy ma się wrażenie, że: „[…] pracujemy na dyrektorskie premie po to, żebyśmy mogli dostać… wymówienie”.
Autorka zauważa, że: „[…] tendencja uzależniania dyrektorskich zarobków od giełdowych osiągnięć przedsiębiorstwa prowadzi do erozji korporacyjnej kultury, stwarzając sytuację, w której aby szef dostał pieniądze, robotnik musi stracić pracę, albo przynajmniej część zarobków”. I dodaje jeszcze: „[…] zanika związek między zyskiem a wzrostem zatrudnienia”. Aby dojść do stwierdzenia, że: „Robotnicy mogą pracować ciężej, ich pracodawcy mogą odnosić jeszcze większe sukcesy – a zmniejszanie zatrudnienia i outsourcing to tylko jeden z przykładów – związek między pełnym sukcesem ekonomicznym a gwarantowanym udziałem pracowników w tym sukcesie jest dzisiaj znacznie słabszy niż kiedykolwiek dotąd”.
A wywody swe kończy następującą uwagą: „Korporacje istotnie „napędzają” gospodarkę, ale robią to za pomocą zwolnień, fuzji, konsolidacji i outsourcingu – innymi słowy, przez obniżanie wartości pracy i redukcję zatrudnienia”.
Istnieją przedsiębiorstwa, którym udaje się zachować ludzką twarz. Firmy o ludzkim obliczu to wyjątki. Wszyscy o nich marzą, lecz mało kto w nich pracuje.
Niekiedy bardzo trudno nakreślić plan działania, określić priorytety – trzeba się dostosowywać, czasem improwizować wśród możliwości, które napotykamy w chaosie świata.
Komentarze
Prześlij komentarz