Kryzys nie przychodzi wcale z dnia na dzień. Nadciąga stopniowo, poprzedzany niepokojącymi wstrząsami, po których następuje czasowe uspokojenie.
Spadający popyt w krajach najzamożniejszych, a w ślad za tym spadające nakłady inwestycyjne firm, zaowocowały znacznym spadkiem importu i inwestycji zagranicznych dokonywanych w krajach rozwijających się. W ten właśnie sposób recesja błyskawicznie rozprzestrzeniła się na cały świat.
Udział Chin i Indii w globalnym PKB w ciągu minionych dwóch dekad potroił się. Rozwijający się Daleki Wschód, a zwłaszcza charakteryzujące się niezwykle wysokim stopniem oszczędności Chiny i Japonia, zaczął dysponować ogromnymi nadwyżkami kapitału. Z kolei USA potrzebowały tego kapitału dla podtrzymania swojego wysokiego poziomu życia. Innymi słowy, amerykańska „kultura życia na kredyt” spotkała się z azjatycką „kulturą oszczędności”, co pozwoliło na powstanie gigantycznego zadłużenia USA wobec reszty świata. Towarzyszyły temu gwałtowne procesy globalizacyjne. Dla inwestorów otworem stanęły kraje dawniej wyłączone z globalnego rynku, a instytucje finansowe zdywersyfikowały swoje portfele, obejmując nimi aktywa z całego świata. Jednocześnie oznaczało to jednak gwałtowne zmniejszenie nadzoru nad działalnością instytucji finansowych, utrudnioną ocenę poziomu ryzyka związanego z inwestycjami, łatwiejszy proces formowania się i utrzymywania długookresowej nierównowagi oraz wzrost ryzyka rozprzestrzenienia się kryzysów finansowych w drodze zarażania się od innych krajów.
Aktywa stanowią jedynie odbicie realnej gospodarki, a zabezpieczeniem przychodu z nich są zawsze realne przychody i autentyczny majątek. Ale gwałtowny rozwój rynków finansowych zmienił tę sytuację. Mieliśmy do czynienia z gigantycznym zjawiskiem globalnego lewarowania – w oparciu o ograniczone zasoby realnie istniejącego kapitału rynki finansowe wygenerowały wielokrotnie większy zasób aktywów. Te same przychody i majątek zabezpieczały więc wiele z nich naraz.
Dodatkowym czynnikiem kryzysu była niezdolność do poprawnej wyceny ryzyka związanego z aktywami finansowymi. Najważniejsze instytucje finansowe uwierzyły, że dzięki instrumentom pochodnym można w ogóle wyeliminować ryzyko związane z udzielaniem kredytu, co przeczy wszelkim zasadom zdrowego rozsądku. Ryzyko to przecież nie znika, tylko kumuluje się w zupełnie innych miejscach.
Nie da się odwrócić wielkich trendów rządzących od ćwierćwiecza gospodarką światową: zmiany układu sił, a także zjawisk globalizacyjnych. Nie da się uniknąć typowych dla rynków finansowych fal irracjonalnego optymizmu, po których następują fale kryzysów. Podobnie nie da się wyeliminować z rynku finansowego ryzyka, asymetrii informacji, a z działalności poszczególnych ludzi i instytucji – nadmiernej chciwości i lekkomyślności.
Banki – przynajmniej z założenia – to instytucje zaufania publicznego. Wymaga to wzmocnienia tak zwanego ładu korporacyjnego w instytucjach finansowych, wzrostu roli rad nadzorczych, wyeliminowania takich form wynagradzania zarządów, które premiują krótkookresowe zyski kosztem wzrostu ryzyka. Wzmocnione muszą być instrumenty zarządzania ryzykiem i analiz ekonomicznych oraz usprawnione systemy informacyjne. Powinny również znacząco wzrosnąć kompetencje analityków i doradców klientów, a wypalone powinny zostać zjawiska nieuczciwości i zorientowania na maksymalizację prowizji. W zakresie polityki regulacyjnej najważniejszym zadaniem jest bez wątpienia wzrost przejrzystości rynku finansowego. Konstrukcja i zabezpieczenie aktywów musi być dla kupującego absolutnie jasne, tak jak ryzyko, które jest związane z inwestycją. W przypadku najbardziej ryzykownych instrumentów pochodnych potrzebne jest czytelne dla inwestorów ostrzeżenie o zagrożeniu.
Na ile trwale kryzys zmienił lub zmieni świat, który znamy? Po szoku, który przeżyliśmy, inwestorzy zapewne przez wiele lat będą bardziej wystrzegać się ryzyka -a to oznacza, że premia za to ryzyko, wliczona w koszt każdej operacji finansowej, wzrośnie. Jednak można mieć nadzieję, że rynek finansowy stanie się bezpieczniejszy, przejrzysty i silniej związany z realną gospodarką. Jak będzie zobaczymy i odczujemy, jak zwykle w przyszłości na własnej skórze.
_____
Niekiedy bardzo trudno nakreślić plan działania, określić priorytety – trzeba się dostosowywać, czasem improwizować wśród możliwości, które napotykamy w chaosie świata.
Komentarze
Prześlij komentarz