Przejdź do głównej zawartości

Regulacje, ekologia, globalizacja

Gospodarka Unii Europejskiej ma zbyt wiele regulacji, a to sprawia, że może nie sprostać konkurencji świata, który nie przejmuje się zbytnio normami obowiązującymi w Europie. Tworząc wygórowane normy w przestrzeni życia i aktywności milionów obywateli Unii i milionów przedsiębiorstw, utrudnia się im konkurencję globalną. Chiny, Brazylia i inne wschodzące potęgi gospodarcze, stanowiące rzeczywiste wyzwanie konkurencyjne, nie przejmują się normami unijnymi. Trzeba na nowo wyważyć racje ekologiczne z racjami gospodarczymi, pamiętając o globalnych wyzwaniach, a nie tylko o własnych ambicjach przewodzenia światu w walce z ociepleniem klimatu. I choć UE – przynajmniej jej stara część – jest światowym czempionem w zakresie wrażliwości ekologicznej, nie jest to już tylko zgromadzenie kilku zamożnych krajów, które po II wojnie światowej przestawiały się na czyste technologie. Połowa państw członkowskich przechodzi przez czyściec od brudnych technologii RWPG do nowych standardów, ale nie można tej drogi skrócić w taki sposób, żeby zlikwidować przy okazji konkurencyjność i szanse gospodarcze nowych członków Wspólnoty. Na Zachodzie racje ekologiczne są głęboko wrośnięte we wrażliwość społeczną, a ta oczywiście jest odpowiednio regulowana właściwymi przepisami. To samo dotyczy także norm konsumenckich, a konsumenta traktuje się jak bezradne dziecko, naprowadzane setkami paragrafów na bezpieczny wybór. Jest to może potrzebne w sferze usług finansowych, ale w innych dziedzinach doszliśmy do ściany, a Europa nie żyje sama dla siebie, izolowana od reszty świata. Przyświecają jej piękne przesłania czystych, wysokomarżowych technologii, którymi chce handlować ze światem, aby utrzymać wysoki poziom życia i model społeczny. Staramy się zachować zasoby naturalne dla przyszłych, a jednocześnie starzejemy się, więc chcemy przesunąć pracę ludzi z przemysłu do sfery usług przyjaznych dla środowiska, turystycznych, zdrowotnych, socjalnych skierowanych do ludzi w podeszłym wieku. W tych sektorach można stworzyć wiele miejsc pracy, lecz to strategia długoterminowa. Bo istnieje świat wokół Europy wytwarzający konkurencyjne dobra i usługi – tańszy, bo nieprzestrzegający wygórowanych unijnych norm socjalnych, konsumenckich, ekologicznych. Każde przeregulowanie ma swoją cenę dla miejsc pracy w Europie. Także w sferze usług, np. finansowych, które mogą być importowane spoza kontynentu, ku zadowoleniu europejskich inwestorów, którzy nie boją się ryzyka. Ten kontekst globalny trzeba brać pod uwagę. Chiny nadal finansują deficyt Stanów Zjednoczonych, arabskie fundusze inwestycyjny stabilizują gospodarkę Zachodu. To są świadectwa żywotności globalizacji. Nie ma gotowej recepty, jak to wyważyć, ale główne europejskie wyzwania nie kryją się w delokalizacji produkcji do nowych krajów UE, ale w konkurencji działającej daleko za jej granicami. W tym środowisku dobrze byłoby odnaleźć swoje własne miejsce. Jesteśmy w końcu bardzo małymi elementami zmieniającego się świata globalnej wioski. _____

Komentarze

Popularne posty z tego bloga