Przejdź do głównej zawartości

Paradoks wyboru między oczekiwaniami i realiami

Dogmat panujący we wszystkich uprzemysłowionych zachodnich społeczeństwach brzmi: jeśli chcemy zmaksymalizować dobrobyt naszych obywateli, należy zmaksymalizować wolność jednostki. Wolność sama w sobie jest dobra, cenna i kluczowa dla bycia człowiekiem. Jeśli ludzie są wolni, wówczas każdy z nas może działać samodzielnie i dokonywać rzeczy, które zmaksymalizują nasz dobrobyt – nikt inny nie będzie musiał podejmować za nas decyzji. Sposobem na zmaksymalizowanie wolności jest zmaksymalizowanie wyboru – im większy mamy wybór, tym więcej mamy wolności, tym większy jest nasz dobrobyt. Jest to tak głęboko zakorzenione w naszej świadomości, że nikomu nie przyszłoby do głowy, aby to zakwestionować. Jest to również głęboko osadzone w naszym życiu, a umożliwił nam to współczesny rozwój.
Najbardziej jest to widoczne i oczywiste w dokonywaniu codziennych wyborów podczas zwyczajnych zakupów. W innych obszarach życia, które są o wiele istotniejsze niż zakupy, mamy do czynienia z tą samą eksplozją wyborów. Każda decyzja ma w sobie korzyści i ryzyka, a wszyscy jesteśmy wystawieni na potężny marketing.
Coś tak dramatycznego, jak nasza osobowość, też stała się kwestią wyboru. Nie dziedziczymy osobowości, wybieramy ją sobie – wymyślamy siebie na nowo tyle razy, ile nam się podoba. A to oznacza, że każdego dnia, kiedy budzisz się rano, musisz zdecydować, jaką osobą chcesz być.
Mamy szczęście korzystać z technologii, która umożliwia nam pracę o dowolnej porze, każdego dnia, z każdego miejsca na naszej planecie. Ta niewiarygodna wolność wyboru, którą mamy w odniesieniu do pracy oznacza, że musimy bez przerwy podejmować decyzję czy powinniśmy lub nie powinniśmy pracować.
Na cokolwiek patrzymy – małe lub wielkie sprawy, sprawy materialne, styl życia – życie to kwestia wyboru. Cały ten wybór ma dwa skutki, dwa negatywne skutki dla ludzi. Pierwszy efekt – paradoksalnie – to wywołanie paraliżu zamiast wyzwolenia. Przy tylu możliwych opcjach, ludziom trudno jest w ogóle dokonać wyboru. Paraliż jest konsekwencją zbyt wielu wyborów.
Drugi efekt jest taki, że nawet jeśli pokonamy paraliż i dokonamy wyboru, jesteśmy mniej zadowoleni z naszego wyboru, niż gdybyśmy wybierali spośród mniejszej liczby opcji. Dzieje się tak z kilku powodów. Po pierwsze: mając do wyboru taką różnorodność towarów (opcji, usług, wariantów), jeśli wybierzecie, kupicie jeden i nie będzie doskonały, łatwo wyobrazić sobie, że mogliście dokonać wyboru, który byłby lepszy. Tymczasem ta wyobrażona alternatywa sprawia, że żałujecie swojej decyzji, a ten żal zmniejsza wasze zadowolenie z podjętej decyzji, nawet jeśli była to dobra decyzja.
Im więcej jest opcji, tym łatwiej żałować czegokolwiek, co nas rozczarowuje w opcji, którą wybraliśmy.
Druga sprawa jest tym, co ekonomiści nazywają kosztem alternatywnym. Jak bardzo sposób, w jaki oceniamy różne rzeczy zależy od tego, do czego je porównujemy.
Gdy mamy wiele opcji do rozważenia, łatwo wyobrazić sobie atrakcyjne elementy tych opcji, które odrzucamy, które zmniejszają nasze zadowolenie z opcji, którą wybraliśmy.
Koszt alternatywny zmniejsza satysfakcję z naszego wyboru, nawet jeśli nasz wybór jest wspaniały. A im więcej mamy opcji do rozważenia, tym więcej atrakcyjnych elementów tych opcji będzie stanowić dla nas koszt alternatywny.
Za każdym razem, gdy coś wybieramy, inne rzeczy pozostają niewybrane. A te inne rzeczy mogą mieć mnóstwo atrakcyjnych cech, co sprawia, że twój wybór jest mniej atrakcyjny.
Po trzecie: eskalacja oczekiwań – zwiększenie liczby opcji jedynie zwiększa oczekiwania ludzi co do tego, jak dobre będą te opcje. A to z kolei spowoduje mniejsze zadowolenie z rezultatu, nawet jeśli rezultat będzie dobry.
Powodem, dla którego wszystko było lepsze, gdy wszystko było gorsze jest to, że kiedy wszystko było gorsze ludzie mieli szansę na przeżycie miłego zaskoczenia.
Obecnie świat, w którym żyjemy – my uprzemysłowieni (bogaci) obywatele kultury Zachodu oczekujący doskonałości – w najlepszym przypadku dostaniemy coś, co jest tak dobre, jak oczekiwaliśmy. Nigdy nie będziemy mile zaskoczeni, ponieważ nasze oczekiwania, moje oczekiwania, poszybowały w górę.
Receptą na szczęście są (lub mogą być) niskie oczekiwania.
Gdy ludzie podejmują decyzje i nawet jeśli rezultaty tych decyzji są dobre, czują się nimi rozczarowani i winią siebie.
Nie ma wątpliwości, że wybór jest lepszy od jego braku, ale nie należy z tego wnioskować, że duży wybór jest lepszy niż mały.
Tym, co umożliwia wybór w społeczeństwach uprzemysłowionych jest bogactwo materialne. Na świecie jest wiele miejsc, gdzie problemem nie jest nadmiar wyborów – problemem jest ich niedobór. Wszystkie drogie i skomplikowane wybory nie tylko nie pomagają – one właściwe szkodzą, radzimy sobie przez nie gorzej.
Gdyby część tego, co sprawia, że nasze społeczeństwa mają tyle wyborów przesunąć do społeczeństw, które mają zbyt mało opcji, nie tylko życie tamtych ludzi uległoby zmianie, ale również nasze by się poprawiło. Redystrybucja przychodów poprawi sytuację wszystkich – nie tylko ubogich – ze względu na to, jaką plagą staje się nadmierny wybór.
O naszym życiu decydują możliwości – również te, które odrzucamy.
_____

Komentarze

Popularne posty z tego bloga