Przejdź do głównej zawartości

Aktywny konsument pożądany

Dla współczesnego człowieka praca nie jest już działaniem uszlachetniającym, ponieważ zmienił się drastycznie sposób myślenia o pracy jako wartości: miarą pozycji społecznej są dochody i głównie one dzielą – różnicują – ludzi. Dochód oraz różnice w zarobkach to jedyne dziś kryteria, które stanowią o pozycji pracujących. Dziś sens pracy zawiera się w możliwościach zaspokajania wygórowanych potrzeb pracującego, który jest również konsumentem. Etyka pracy została usunięta na rzecz estetyki konsumpcji.

Jesteśmy społeczeństwem konsumpcyjnym. Każdy – czy tego chce, czy tego nie chce – jest konsumentem, czyli osobą, która konsumuje, a konsumowanie oznacza zużywanie rzeczy. Są one spożywane, noszone, bawimy się nimi, zaspokajamy w inny sposób nasze potrzeby i pragnienia. Naszym celem – jako aktywnego konsumenta – jest zwykle zawłaszczanie większości rzeczy, które przeznaczone są do konsumpcji. Nabywamy je, płacimy za nie i czynimy z nich swoją wyłączną własność, a przez to uniemożliwiamy pozostałym ich używania bez naszego przyzwolenia. Konsumowanie to także niszczenie, ponieważ w trakcie konsumpcji konsumowane rzeczy zużywają się, przestają istnieć.

Zachowania ludzkie nakierowane są na zwiększenie konsumpcji, a seryjna produkcja obniża atrakcyjność przedmiotów i wymusza na producentach szybszy cykl produkcji nowych modeli – jeden przedmiot wypiera z rynku drugi, jest świeższy, nowszy, szybszy, mniejszy, większy (w zależności od potrzeb). Ale i tak prowadzi do szybkiego znużenia, co przekłada się na poczucie nudy, przygnębienia i uczucie niezaspokojenia pragnień. Dlatego konsumentowi nie można dać odpocząć – znudzenie to stan przejściowy i trzeba go nęcić nowym, doskonalszym obiektem pożądania.

Sztucznie utrzymuje się nas w stanie ciągłej gotowości do spożycia dobrami nowszymi, ulepszonymi, bardziej pożądanymi. Ludzie żyją od promocji do promocji, aby pozyskać coś nowego i – w danej chwili – atrakcyjnego. W niekontrolowanym szale zakupów i konsumpcji niezbyt liczą się z kosztami, a jedyny przelicznik, jakim się kierują, to utrzymanie odpowiedniego poziomu życia, a przez użytkowanie dóbr o określonym przez środowisko standardzie, umieć ów status zachować – a jeśli to możliwe – podwyższać go.

Bilansu zagubionych po drodze szans i wartości nie bierze się pod uwagę. Jesteśmy zmuszani, aby konsumować więcej, i w ten sposób sami stajemy się towarami na rynku konsumenckim i rynku pracy. Ciągła pogoń za dobrami i statusem społecznym blokuje refleksje na temat alternatywnego wykorzystania czasu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga