Rozum i racjonalność mają swoje granice. Rozum jest istotny w fazie przygotowań, w sferze planowania i koncepcji. Później jednak zawodzi. Intuicja pozwala przekroczyć wiele granic i potrafi nas ((bez)błędnie) przeprowadzić przez labirynt rzeczywistości. Inna sprawa to, że trudno jest się nią posługiwać… A tym bardziej trudno jest nam jej czasami posłuchać…
Niekiedy zastanawiam się, po co to wszystko – czy warto robić tak wiele różnych rzeczy? Ale myślę, że warto. Właściwą drogę może wskazać intuicja – warto za nią podążać… Niekiedy… Czasami…
Rozum mówi, że nie warto się męczyć, nie warto eksplorować tak wielu tematów. Intuicja jednak (a może też i rozum) podpowiada, że trzeba coś zrobić ze swoim życiem… I zostawić po sobie ślad. Może nie będzie to mistrzostwo świata, może nie będzie to coś nadzwyczajnego, ale będzie to mój ślad – mój ślad na Ziemi.
Kiedyś istniał dla mnie tylko czas teraźniejszy i przyszły. Nie przywiązywałem większej wagi do tego, co było – uważałem, że nie ma sensu tego rozpamiętywać. Przeszłości nie można przecież zmienić, a wszystkie pytania typu „co by było, gdyby wtedy…” tracą znaczenie. Nie udało się, bo miało się nie udać – nauczyłem się życiowej pokory.
Ale wracam – mimo wszystko – często do historii, które zdarzyły się w moim życiu. Widzę je z zupełnie innej perspektywy. Historie, które kiedyś wydawały mi się zwyczajne i oczywiste, dzisiaj stają się źródłem refleksji i inspiracji. Czas, który – wydawałoby się – płynie tylko do przodu, potrafi stanąć choć na chwilę w miejscu. Ma się poczucie, że wszystko – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – dzieje się tu i teraz.
Niekiedy zastanawiam się, po co to wszystko – czy warto robić tak wiele różnych rzeczy? Ale myślę, że warto. Właściwą drogę może wskazać intuicja – warto za nią podążać… Niekiedy… Czasami…
Rozum mówi, że nie warto się męczyć, nie warto eksplorować tak wielu tematów. Intuicja jednak (a może też i rozum) podpowiada, że trzeba coś zrobić ze swoim życiem… I zostawić po sobie ślad. Może nie będzie to mistrzostwo świata, może nie będzie to coś nadzwyczajnego, ale będzie to mój ślad – mój ślad na Ziemi.
Kiedyś istniał dla mnie tylko czas teraźniejszy i przyszły. Nie przywiązywałem większej wagi do tego, co było – uważałem, że nie ma sensu tego rozpamiętywać. Przeszłości nie można przecież zmienić, a wszystkie pytania typu „co by było, gdyby wtedy…” tracą znaczenie. Nie udało się, bo miało się nie udać – nauczyłem się życiowej pokory.
Ale wracam – mimo wszystko – często do historii, które zdarzyły się w moim życiu. Widzę je z zupełnie innej perspektywy. Historie, które kiedyś wydawały mi się zwyczajne i oczywiste, dzisiaj stają się źródłem refleksji i inspiracji. Czas, który – wydawałoby się – płynie tylko do przodu, potrafi stanąć choć na chwilę w miejscu. Ma się poczucie, że wszystko – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – dzieje się tu i teraz.
Przez życie trzeba przejść z godnym przymrużeniem oka, dając tym samym świadectwo nieznanemu stwórcy, że poznaliśmy się na kapitalnym żarcie, jaki uczynił, powołując nas na ten świat.W naszym szalonym pędzie przez życie warto się zatrzymać, wsłuchać w intuicję, zajrzeć w głąb siebie, w głąb swojej historii i odczytać na nowo znaki i symbole, które daje nam życie.
Stanisław Jerzy Lec, Myśli nieuczesane
Komentarze
Prześlij komentarz