Przejdź do głównej zawartości

Mały remanent

Gdy ktoś mówi ci, że żyje na 100%, to co ci przychodzi na myśl? Zapewne to, że jest zdrowy, szczęśliwy (pojęcie bardzo szerokie), realizuje swoje marzenia, oddaje się pasjom. I ty też tak byś chciał… A potem wracasz do swojej rzeczywistości (i na chęciach się kończy).

Są ludzie, którzy mają powodzenie w przyjaźni, pracy, sporcie, miłości, słowem, w każdej prawie dziedzinie życia. Wszystko, co dobre, samo jakby wpada im w ręce, ich związki uczuciowe są trwałe, a plany życiowe kończą się na ogół sukcesem. Potrafią oni chwytać radość w locie…

Bywają jednak ludzie, których dla odmiany spotykają tylko nieszczęścia i porażki. Każda ich inicjatywa kończy się fiaskiem, a oni sami w niepojęty sposób potrafią storpedować najlepiej nawet zapowiadające się zamierzenia – czego się tkną, nie wypala.

Sukces (w życiu zawodowy i osobistym) to sytuacja, w której w jednym miejscu i czasie zbiegają się różnorodne czynniki, które – z punktu widzenia rachunku prawdopodobieństwa – zbiec się (nigdy) nie powinny.

Trzeba mieć znajomości, trzeba mieć wykształcenie (ale niekoniecznie), trzeba mieć pomysł na życie i trzeba wreszcie mieć szczęście. Pechowcy osiągają niewiele.

Często wmawiamy sobie, że nie odnieśliśmy sukcesu, bo nie znamy odpowiedniej osoby albo nie mamy rodziców, którzy nam na początku pomogli (czytaj: nie należymy do Klubu Fartownie Urodzonych), albo nie mieliśmy tego jednego łutu szczęścia. To przeważnie nie jest jednak cała prawda.

W rzeczywistości, by odnieść sukces, musimy sobie przede wszystkim pomóc sami. Szczęście jest tu bardzo przydatne, ale równie ważne są samozaparcie, żelazna wola i wiara w samego siebie.

W pewnym momencie (zwykle po skończeniu określonego wieku) człowiek zadaje sobie pytanie (które przeradza się w całą serię pytań): w którym miejscu życia jestem? Co osiągnąłem? Co po drodze zgubiłem? Co jeszcze przede mną? Na czym mi najbardziej zależy? To taka okazja do zrobienia małego remanentu.

Lepiej nie mówić o przyszłości. I nie planować jej zbyt dokładnie. A szczególnie nie składać (pustych) obietnic. Lepiej skoncentrować się na tym, co tu i teraz oraz umieć dostrzec (i wykorzystać) okazje, które podsuwa życie.

Warto marzyć i mierzyć wysoko (ale też bardzo realnie), i warto ciężko na to wszystko pracować, bo przy odrobinie szczęścia może się udać. Szczęście nie zawsze pomaga. Marzenia nie zawsze się spełniają. To fakty. Ale warto próbować. Zawsze…

Szczęście jest względne. I subiektywne. Podobnie jak sukces.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga