Przejdź do głównej zawartości

Konsumpcja ograniczona, konsumpcja świadoma

Gdy poziom życia spada, czujesz się trochę niestabilnie, ale nie obawiasz się zbytnio przyszłości – czas pokaże, co ona przyniesie: dziś tu, jutro tam.

Zawsze byłeś oszczędny – nie należysz do rozrzutnych i co miesiąc coś odłożysz.

Wmawiano ci, że kiedyś za całe zło odpowiadał komunizm, potem – demokracja, a teraz kryzys. W liceum bałeś się bezrobocia, czułeś, że musisz mieć wyższe wykształcenie, wiele staży i budować swoją wartość na rynku. Zawsze myślałeś też, że nie można mieć tylko jednego źródła utrzymania. Pracę masz (jeszcze), choć nie tę idealną, ale daje stały dochód. A twój dochód? O takich rzeczach nie mówisz nawet przy alkoholu, który i tak pijesz sporadycznie. Może mógłbyś zarabiać więcej gdzie indziej, ale nie chciałbyś się bardziej zmuszać do pracy, której nie lubisz. Przynajmniej na razie…

A teraz oszczędzasz. Cały czas i prawie na wszystkim. Każdy wydatek musi mieć swoje uzasadnienie. Nie wszystkie rzeczy trzeba kupować z najwyższej półki.
Nie kupujesz też tak często, jak dawniej. Zanim wydasz, pięć razy policzysz. Decyzje związane z zakupami są bardziej przemyślane, a konieczność uwalnia od męki wyboru.

Oszczędzasz na jedzeniu – zmieniłeś delikatesy na tańsze. Są tam świetne produkty w dobrej jakości i cenie, ale człowiek musi do tego dorosnąć. Kupujesz zgodnie z listą, aby nie rozpraszać się nadmiernie. Nie zabierasz na zakupy dzieci – zakupy trwają krócej i nie ma w nich nieprzewidzianych wydatków na zabawki lub słodycze.

Przestałeś kupować ubrania modne jeden sezon – postawiłeś na klasykę. W ostateczności przestałeś kupować ubrania, bo twoja garderoba jest kompletna – masz tylko to, czego naprawdę potrzebujesz.

Samochód to luksus, ale też studnia bez dna. Komunikacja miejska – choć bardziej uciążliwa czasowo i logistycznie – jest tańsza. Gdybyś tylko mógł, do pracy jeździłbyś najchętniej rowerem i to przez cały rok.

Nie kupujesz gadżetów, na które cię nie stać – są zbędne. Gdy telewizor w końcu się zepsuje, nie kupisz prawdopodobnie nowego (chyba, że żona na tobie to wymusi): i tak już teraz nie oglądasz telewizji zupełnie.

Nie chodzisz do kina ani do teatru. Nie kupujesz większości książek, które chciałbyś mieć. To samo dotyczy czasopism branżowych i hobbystycznych. Z Internetu korzystasz umiarkowanie.

Zrezygnowałeś z drogich wakacji – szukasz alternatywnych form wypoczynku, najlepiej bezpłatnych. Jeśli już chcesz coś kupić nowego – oszczędzasz na to, a banki omijasz szerokim łukiem.

Kiedy zacząłeś liczyć, ile kosztuje życie, byłeś zszokowany. Radzisz wszystkim podsumować podstawowe wydatki, nawet jeśli ktoś nie ma kłopotów finansowych. To bardzo pouczające. Poczucie ograniczenia ma swoje dobre strony – doceniasz posiadane zasoby i uczysz się nimi efektywnie zarządzać, ćwicząc przy tym niezależność duchową: nie ważne co masz, tylko to, kim jesteś.




Komentarze

  1. Wybitny Blog :-)
    Dobry pomysł to podstawa!
    Rzecz jasna dodaję do obserwowanych.
    Będzie czym sobie humor poprawiać.
    Kontynuuj swoją świetną pracę!
    Jeśli znajdziesz czas zapraszam do siebie
    http://bannersbrokerpoland.blogspot.com/
    Również liczyłbym na mały komentarz:-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga