Niektórzy mówią, że kredyt to ożywczy oddech. Być może tak, ale pod warunkiem, że jego zaciągnięcie ma swoje głęboko przemyślane uzasadnienie, jest uwzględnione w budżecie domowym i zbytnio go nie obciąża.
Dla innych kredyt to rak toczący społeczeństwo. Kredyt używany do finansowania codziennych wydatków już nie jest taki dobry. W społeczeństwie konsumpcyjnym na kredyt można kupić wszystko: nie tylko domy, samochody, benzynę, ubrania, a nawet chleb. To powinno kupować się za oszczędności lub z bieżących środków.
Kredyt jest dla przedsiębiorców i powinien pracować wraz z nimi, pomnażając pieniądze, tworząc wartość dodaną, pozytywny cash flow.
Kredyt na samochód dla gospodyni domowej służący do wyjazdów po zakupy to nie kredyt, to strata.
Nie sztuką jest znajdować sposoby, by zadłużać się głębiej, do granic możliwości kredytowych, i odsunąć ból spłaty zobowiązań na potem. Zbytni optymizm, błędne oszacowanie swoich możliwości, nie uwzględnienie wszystkich czynników, które mogły mieć wpływ na płynność finansową, doprowadziły do sytuacji, gdzie niektórzy nie są już w stanie spłacać swoich zobowiązań.
Bolesną kurację trzeba zacząć od zaraz. Wrzód rośnie i trzeba go przeciąć szybkim ruchem, a nie głaskać, albo delikatnie latami piłować. Ból będzie przy takich strategiach tak samo wielki, a będzie trwał dłużej.
Zanim zaciągniemy kolejny kredyt, pięć razy policzmy, czy jest to opłacalne. Nie bierzmy kredytów na rzeczy, na które nas nie stać. Tak naprawdę to nie jest kwestia tego, ile zarabiasz, ale co z tym robisz. Albo umiesz gospodarować pieniędzmi, albo żyjesz ponad stan i to w którymś momencie się mści.
Dla innych kredyt to rak toczący społeczeństwo. Kredyt używany do finansowania codziennych wydatków już nie jest taki dobry. W społeczeństwie konsumpcyjnym na kredyt można kupić wszystko: nie tylko domy, samochody, benzynę, ubrania, a nawet chleb. To powinno kupować się za oszczędności lub z bieżących środków.
Kredyt jest dla przedsiębiorców i powinien pracować wraz z nimi, pomnażając pieniądze, tworząc wartość dodaną, pozytywny cash flow.
Kredyt na samochód dla gospodyni domowej służący do wyjazdów po zakupy to nie kredyt, to strata.
Nie sztuką jest znajdować sposoby, by zadłużać się głębiej, do granic możliwości kredytowych, i odsunąć ból spłaty zobowiązań na potem. Zbytni optymizm, błędne oszacowanie swoich możliwości, nie uwzględnienie wszystkich czynników, które mogły mieć wpływ na płynność finansową, doprowadziły do sytuacji, gdzie niektórzy nie są już w stanie spłacać swoich zobowiązań.
Bolesną kurację trzeba zacząć od zaraz. Wrzód rośnie i trzeba go przeciąć szybkim ruchem, a nie głaskać, albo delikatnie latami piłować. Ból będzie przy takich strategiach tak samo wielki, a będzie trwał dłużej.
Zanim zaciągniemy kolejny kredyt, pięć razy policzmy, czy jest to opłacalne. Nie bierzmy kredytów na rzeczy, na które nas nie stać. Tak naprawdę to nie jest kwestia tego, ile zarabiasz, ale co z tym robisz. Albo umiesz gospodarować pieniędzmi, albo żyjesz ponad stan i to w którymś momencie się mści.
Komentarze
Prześlij komentarz