Przejdź do głównej zawartości

Triada materialistyczna

Zadowolenie rośnie wraz ze wzrostem dochodów, a tylko do pewnego momentu. Później się zatrzymuje, czyli następne rzeczy, które osiągamy, nie sprawiają, że jesteśmy szczęśliwsi – zadowolenie z życia nie wzrasta. Ale rzadko ktoś, komu powodzi się w zarabianiu pieniędzy, odpuszcza sobie po zgromadzeniu pewnej sumy.

Dobrobyt tak bardzo ułatwia życie, że człowiek szybko staje się jego niewolnikiem. Coraz większe bogactwo staje się centralnym punktem wysiłków człowieka, które później przekształcić się może w tak zwaną triadę materialistyczną, do której wchodzi bogactwo właśnie oraz sława i zachowanie za wszelką cenę atrakcyjności fizycznej.

Nie da się określić punktu krytycznego, kiedy to pomnażanie majątku przestaje się przekładać na większe zadowolenie. To psychologia, gdzie wszystko od czegoś zależy, głównie od kontekstu – w jakim się kraju żyje i jaki jest najbardziej powszechny poziom dobrobytu: wciąż porównujemy się do innych i na tej podstawie budujemy wzorce. Patrzymy, jak żyją i co mają sąsiedzi, i też chcemy to mieć (szczególnie porównujemy się do osób, które są w podobnej klasie społecznej, w podobnym wieku i płci).

Cały czas myślimy, że to, do czego dążymy, jest ważne. Formuje nas społeczeństwo konsumpcyjne, codzienny przekaz medialny i ten płynący od liderów opinii, który wskazuje na materialistyczną triadę jako najważniejszy cel życia. Tak pochłania uwagę, że nie mamy czasu na refleksję nad innymi celami. Wydaje nam się, że to, czego chcemy – szczególnie jeśli chodzi o dobra materialne – ma większą wartość dla szczęścia, niż faktycznie ma. Przeceniamy też znaczenie trudnych sytuacji i ich wpływ na nasze zadowolenie.

Materializm, konsumpcja są złe wtedy, gdy zastępują różne wartości ważne dla człowieka – miłość, dobro, przyjaźń. Zachowanie tego dystansu nie jest łatwe.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga