Naklejki na zderzakach samochodowych i magnesy lodówkowe przypominają nam, że Życie Nie Jest Próbą Generalną. Przekonujemy się nawzajem do współczesnego świeckiego nieba samozaspokojenia: rozwoju osobowości, związków, które pomogą nam określić pełniej samych siebie, pracy dającej wyższy status, dóbr materialnych, posiadania nieruchomości, wakacji zagranicznych, gromadzenia oszczędności, kolekcjonowania wyczynów seksualnych, odwiedzania siłowni, konsumpcji kultury. Wszystko to składa się na szczęście, czyż nie – czyż nie? To nasz wybrany mit i niemal taka sama iluzja jak inny mit, ten, który głosi spełnienie i ekstazę, gdy zabrzmi ostatnia trąba i otworzą się groby, gdy uzdrowione i udoskonalone dusze połączą się w społeczność świętych i aniołów. Jeśli jednak życie jest traktowane jak próba generalna albo przygotowanie, albo przedsionek, czy jakąkolwiek metaforą się posłużymy, w każdym razie jak coś warunkowego, coś uzależnionego od większej rzeczywistości, która gdzieś istnieje, to staje się jednocześnie mniej wartościowe i poważniejsze. Te części świata, gdzie religia uschła i gdzie panuje powszechne przekonanie, że ów krótki okres jest wszystkim, co mamy, nie są na ogół miejscami poważniejszymi niż te, gdzie głowy wciąż się podrywają na dźwięk dzwonu czy głos muezina w minarecie. Panuje tam na ogół gorączkowy materializm, choć zmyślne ludzkie zwierzę jest zdolne stworzyć cywilizację, gdzie religia koegzystuje z materializmem (i gdzie ta pierwsza może stanowić nawet konsekwencję wymiotną tego drugiego): spójrz na Amerykę.
I co z tego? – możesz odpowiedzieć. Liczy się tylko to, co jest prawdziwe. Wolałbyś skłaniać głowę przed jakimiś bzdurami i wypaczać swoje życie wedle kaprysu jakichś kapłanów, wszystko w imię przypuszczalnej powagi? Czy wolałbyś wyprostować się na całą wysokość swojej karłowatości i folgować swym najbardziej trywialnym pragnieniom i zachciankom w imię prawdy i wolności? A może to z gruntu fałszywa opozycja?
Julian Barnes: Nie ma się czego bać, Świat Książki, Warszawa 2010, s. 80-81.
Niekiedy bardzo trudno nakreślić plan działania, określić priorytety – trzeba się dostosowywać, czasem improwizować wśród możliwości, które napotykamy w chaosie świata.
Komentarze
Prześlij komentarz