[…] historia to porządkowanie wydarzeń, życie zaś zaskakująco przypomina mi to samo w wersji zredukowanej: ciąg świadomości, gdzie dzieją się pewne rzeczy, niektóre przewidywalne, inne nie; gdzie wzory się powtarzają, gdzie działanie przypadku i to, co przez chwilę możemy nazwać wolną wolą, wchodzi w interakcję; gdzie dzieci z reguły chowają swoich rodziców i same z kolei stają się rodzicami; gdzie, jeśli mamy szczęście, znajdujemy kogoś, kogo można kochać, i wraz z nim sposób na życie, a jeśli nie znajdujemy, to układamy sobie życie inaczej; gdzie wykonujemy swoją pracę, gdzie coś nam sprawia przyjemność, gdzie czcimy swojego Boga (albo nie) i patrzymy, jak historia przesuwa się o jeden mały trybik czy dwa. Ale to w moim przekonaniu wcale nie tworzy opowieści. Albo dokładniej: to może być opowieść, ale ja tak tego nie odczuwam.
[…] „Życie nie jest ani długie, ani krótkie – składa się po prostu z dłużyzn”. […]
Lekarze, duchowni i powieściopisarze spiskują, by przedstawić życie ludzkie jako opowieść zmierzającą ku znaczącej konkluzji. Dzielimy je sumiennie na poszczególne etapy, tak jak znani historycy lubią dzielić wiek na dekady i przypisywać każdej z nich fałszywy charakter. Kiedy byłem chłopcem, dorosłość wydawała się niedostępnym stanem bycia – połączeniem nieosiągalnych kompetencji i niegodnych pozazdroszczenia niepokojów (emerytura, sztuczne szczęki, odciski); a jednak nadeszła, choć od środka wydawała się inna niż z zewnątrz. Nie sprawiał też wrażenia jakiegokolwiek osiągnięcia. Bardziej przypominała konspirację: będę udawał, że jesteś dorosły, jeśli ty będziesz udawał, że ja jestem dorosły. Potem, jako uznani (albo przynajmniej niezdemaskowani) dorośli, zaczęliśmy zmierzać ku pełniejszej, dojrzalszej formie, kiedy to opowieść zyskuje swe uzasadnienie, my zaś, zgodnie z oczekiwaniami, mamy oświadczyć albo nieśmiało przyznać: „Trzeba być dojrzałym!” Ale jak długo może przetrwać ta owocowa metafora?
Julian Barnes: Nie ma się czego bać, Świat Książki, Warszawa 2010, s. 243-245.
Niekiedy bardzo trudno nakreślić plan działania, określić priorytety – trzeba się dostosowywać, czasem improwizować wśród możliwości, które napotykamy w chaosie świata.
Komentarze
Prześlij komentarz