Decydując się na powierzenie zebranych pieniędzy funduszowi inwestycyjnemu, masz przeświadczenie, że twoimi pieniędzmi będą zarządzali najwyższej klasy specjaliści, którzy na pewno wiedzą, w jakie instrumenty zainwestować, aby uzyskać wyższą stopę zwrotu z inwestycji.
Nic bardziej mylnego. Nikt dokładnie nie wie – a przynajmniej większość zarządzających aktywami na świecie – w jakie papiery wartościowe zainwestować, żeby przyniosły najwyższy (ponadprzeciętny) zysk.
Każdy specjalista, który zawodowo zajmuje się obrotem pieniędzmi na szerszą skalę, każdego dnia wykonuje morderczy wysiłek pokonania rynku, szukając niedowartościowanych i przewartościowanych akcji. Tymczasem tylko około 20% tych starań daje pozytywne wyniki, reszta idzie na marne (dobrze jest, gdy fundusz nie przynosi strat i generuje ciągłe zyski, choć może niższe od oczekiwań i prognoz).
Dodatkowym minusem jest również to, że koszty ponoszone przez klientów instytucji, które zarządzają funduszami są nadal jeszcze stosunkowo wysokie, a zmniejszają wartość pracującego kapitału. To na pewno nie może zadowalać inwestorów, którzy, płacąc, oczekują jednak czegoś więcej niż tylko przeciętnych wyników.
I choć kilku funduszom – biorąc, jak zawsze, odpowiednie ramy czasowe – udało się wypracować ponadprzeciętne (wyższe niż konkurencja) stopy zwrotu, to nie są one gwarantem porównywalnych zysków w przyszłości, dlatego nie można ślepo powierzać pieniędzy jakiemuś TFI.
Trzeba mieć cały czas rękę na pulsie. Fundusze na pewno (przynajmniej z założenia) będą miały wyższą stopę zwrotu niż lokaty bankowe, ale wysokie opłaty dystrybucyjne i kilkuletni czas zwrotu inwestycji (oczywiście tylko na ponadprzeciętnym poziomie) mogą odstraszać potencjalnych inwestorów. Tym bardziej, że nie mają oni pewności, że historyczne stopy zwrotu nie muszą oznaczać osiągnięcia w przyszłości podobnych wyników.
Natomiast samodzielna, lepsza identyfikacja produktów inwestycyjnych i ich skuteczniejszych nadzorców, raczej nie będzie się wiele różniła od osobistego kupna akcji, bo chyba nie o to chodzi, gdy decydujemy się na wybór funduszu inwestycyjnego.
Podobna tematyka:
(Nie)zdolność podejmowania ryzyka
Inwestycyjne pułapki psychologiczne
Dyscyplina i dywersyfikacja - ograniczanie wahań wartości portfela
Fundusze hedgingowe - próba krótkiej definicji zagadnienia
_____
Nic bardziej mylnego. Nikt dokładnie nie wie – a przynajmniej większość zarządzających aktywami na świecie – w jakie papiery wartościowe zainwestować, żeby przyniosły najwyższy (ponadprzeciętny) zysk.
Każdy specjalista, który zawodowo zajmuje się obrotem pieniędzmi na szerszą skalę, każdego dnia wykonuje morderczy wysiłek pokonania rynku, szukając niedowartościowanych i przewartościowanych akcji. Tymczasem tylko około 20% tych starań daje pozytywne wyniki, reszta idzie na marne (dobrze jest, gdy fundusz nie przynosi strat i generuje ciągłe zyski, choć może niższe od oczekiwań i prognoz).
Dodatkowym minusem jest również to, że koszty ponoszone przez klientów instytucji, które zarządzają funduszami są nadal jeszcze stosunkowo wysokie, a zmniejszają wartość pracującego kapitału. To na pewno nie może zadowalać inwestorów, którzy, płacąc, oczekują jednak czegoś więcej niż tylko przeciętnych wyników.
I choć kilku funduszom – biorąc, jak zawsze, odpowiednie ramy czasowe – udało się wypracować ponadprzeciętne (wyższe niż konkurencja) stopy zwrotu, to nie są one gwarantem porównywalnych zysków w przyszłości, dlatego nie można ślepo powierzać pieniędzy jakiemuś TFI.
Trzeba mieć cały czas rękę na pulsie. Fundusze na pewno (przynajmniej z założenia) będą miały wyższą stopę zwrotu niż lokaty bankowe, ale wysokie opłaty dystrybucyjne i kilkuletni czas zwrotu inwestycji (oczywiście tylko na ponadprzeciętnym poziomie) mogą odstraszać potencjalnych inwestorów. Tym bardziej, że nie mają oni pewności, że historyczne stopy zwrotu nie muszą oznaczać osiągnięcia w przyszłości podobnych wyników.
Natomiast samodzielna, lepsza identyfikacja produktów inwestycyjnych i ich skuteczniejszych nadzorców, raczej nie będzie się wiele różniła od osobistego kupna akcji, bo chyba nie o to chodzi, gdy decydujemy się na wybór funduszu inwestycyjnego.
Podobna tematyka:
(Nie)zdolność podejmowania ryzyka
Inwestycyjne pułapki psychologiczne
Dyscyplina i dywersyfikacja - ograniczanie wahań wartości portfela
Fundusze hedgingowe - próba krótkiej definicji zagadnienia
_____
Komentarze
Prześlij komentarz